Jeszcze w kwietniu utrzymanie Leicester City wydawało się nierealne. Spadek angielskiego zespołu do Championship był praktycznie przesądzony i nikt nie dawał złamanego grosza na to, że ekipa z King Power Stadium pozostanie w szeregach Premier League. Popularne Lisy Marcina Wasilewskiego zajmowały ostatnią pozycję w tabeli i traciły aż 9 „oczek” do bezpiecznego miejsca! Jak zatem udało im się utrzymać? Poniżej przybliżamy 5 powodów, które miały wpływ na to, iż Leicester City, skazywany przed rozpoczęciem rozgrywek na pożarcie, będzie w kolejnym sezonie występował w najwyższej klasie rozgrywkowej.

1. Cudowna metamorfoza Leicester City

Od kwietnia Lisy rozpoczęły piorunujący i skuteczny finisz (6 zwycięstw, 2 remisy i zaledwie 1 porażka – z Chelsea), który pozwolił im uniknąć degradacji. W ubiegłą sobotę wszyscy fani Lisów poczuli wielką ulgę. Na Stadium of Light w Sunderlandzie podopieczni Nigela Pearsona zdobyli upragniony punkt (remis 0-0), który zagwarantował im pozostanie w angielskiej elicie. W sumie Leicester w ostatnich 8 potyczkach zgromadził aż 19 punktów! Co ciekawe, dokładnie tyle samo miał na swoim koncie we wcześniejszych 29 grach!

2. Charakter Lisów

Marcin Wasilewski wraz ze swoimi kolegami pokazał, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Wielkie serce do gry, ambicja i determinacja pozwoliły Leicester City zapewnić sobie utrzymanie jeszcze na jedną kolejkę przed końcem rozgrywek. Teraz wydaje się to nieprawdopodobne, ale między 27 września a 26 grudnia Lisy po koszmarnej passie 11 porażek i 2 remisach były w katastrofalnej sytuacji.

Z kolei ostatnie 8 meczów ligowych to odwrócenie tej tendencji i niesamowita pogoń za upragnioną lokatą dającą utrzymanie. Leicester swój marsz ku uratowaniu miejsca w elicie zaczął 4 kwietnia, kiedy to pokonał West Ham United 2:1. Po tym spotkaniu nastąpiła kapitalna seria 5 wygranych meczów, przedzielona jedyną porażką z nowo koronowanym mistrzem Anglii – Chelsea Londyn. Brakujący do utrzymania punkt Wasilewski i spółka zdobyli w 37. kolejce, remisując na wyjeździe z Sunderlandem 0:0.

Menadżer Nigel Person świętuje utrzymanie Leicester City w Premier League.
Źródło: oficjalny profil Leicester City na FB, https://www.facebook.com/lcfcofficial/photos_stream

3. Trener Nigel Pearson

W lutym szkoleniowiec Leicester City był o włos od utraty pracy, kiedy to podczas spotkania z Crystal Palace zaatakował pomocnika Orłów, Jamesa McArthura, chwytając go za gardło. Pearsonowi upiekło się i za ten incydent nie został wcale ukarany, ale to nie było jedyne zmartwienie Anglika. Wyniki ekipy z Power King Stadium były katastrofalne. Nie było żadnych przesłanek, aby Anglik mógł uratować swoją posadę. W prasie dodatkowo pojawiały się rewelacje, które tylko podsycały jego zwolnienie. Jednak stalowe nerwy właściciela Leicester City – Vichaia Srivaddhanaprabha – i jego stoicki spokój zadecydowały o tym, że Pearson pozostał na fotelu trenera Lisów.

Zobacz też: Stracony sezon Liverpoolu. Przedstawiamy 6 grzechów głównych The Reds

Z biegiem czasu okazało się, że była to decyzja najlepsza z możliwych. Angielski trener, znany z wybuchowego temperamentu, a w przeszłości były obrońca Middlesborough, mocno wierzył w to, że ekipa Lisów jest w stanie dokonać cudu i utrzymać się w Premier League. Swoim entuzjazmem i optymizmem zaraził piłkarzy i ostatecznie dopiął swego. Beniaminek rzutem na taśmę uratował się przed spadkiem na jedną kolejkę przed końcem sezonu!

4. Golkiper Kasper Schmeichel

Syn legendarnego bramkarza Manchester United – Michaela – starał się nawiązywać do rodzinnych tradycji i w wielu meczach był jednym z najjaśniejszych punktów zespołu w decydującej batalii o utrzymanie. Gdy w grudniu zeszłego roku Kasper doznał paskudnej kontuzji – złamania stopy – Lisy musiały sobie radzić bez Duńczyka. Traciły wówczas bardzo dużo goli i przegrywały spotkanie za spotkaniem. Powrót Schmeichela do bramki Leicester City nastąpił w najlepszym możliwym momencie – w drugiej połowie marca. Od tego czasu Kasper Schmeichel zagrał w 9 meczach ligowych i w aż 5 z nich zachował czyste konto. W głównej mierze dzięki jego postawie Lisy w kolejnych rozgrywkach wciąż będą występować w Premier League.

5. Wasyl, Ulloa i Cambiasso filarami swoich formacji

W dużym stopniu do utrzymania Leicester City w elicie przyczyniła się wspomniana trójka piłkarzy, czyli wiodące postacie linii obrony, pomocy i ataku. Pierwszym z nich jest Marcin Wasilewski, który trzymał w ryzach całą defensywę Lisów, będąc nawet w kilku spotkaniach jednym z najlepszych obrońców na boisku. Były reprezentant Polski był mocnym punktem ekipy z King Power Stadium i zaliczył jedno trafienie w rozgrywkach oraz dwie asysty.

Drugim zawodnikiem, bez którego pozostanie Leicester w Premier League nie byłoby możliwe, jest Leonardo Ulloa.

Leonardo Ulloa cieszy się z bramki strzelonej dla Leicester City.
źródło: oficjalny profil Leicester City na FB

Argentyński snajper łatwo potrafi się odnaleźć w polu karnym, wywalczyć pozycję i zagrozić bramce rywali. Do swojego dorobku strzeleckiego dopisał aż 10 bramek.

Ostatnim graczem, na którym warto na moment się zatrzymać, jest Esteban Cambiasso (z przeszłością w Realu Madryt i Interze Mediolan). Pomocnik rodem z Argentyny wyróżniał się w linii pomocy, notując wiele cennych przechwytów. Oprócz tego był także pożyteczny w ataku, bo zdobył 4 gole. Dodatkowo fani Leicester City docenili jego świetną postawę w przekroju całego sezonu, uznając Argentyńczyka najlepszym piłkarzem rozgrywek w wewnętrznym klubowym głosowaniu.

Ponadto na wyróżnienie zasługują także inni piłkarze. W linii defensywnej prym wiedzie Robert Huth. Niemiec pojawił się na King Power Stadium dopiero w styczniu, ale zdążył rozegrać 13 meczów i raz trafić do siatki. W aż 6 meczach z 30-latkiem w składzie Lisy nie straciły ani jednego gola. Co ciekawe, Huth jest tylko wypożyczony do Leicester City ze Stoke City.

Zawodnikiem, na którego należy także bacznie zwrócić uwagę, jest z pewnością kolega z linii obrony Hutha i Wasilewskiego, Wes Morgan. Trener Pearson korzystał z usług Jamajczyka najczęściej ze wszystkich piłkarzy. Defensor odwdzięczył się za zaufanie szkoleniowca solidną grą – dwa razy posłał piłkę do siatki rywali i zaliczył jedno ostatnie podanie.

Natomiast w ataku, oprócz Ulloi, w wielu spotkaniach błyszczeli również tacy zawodnicy jak: Jamie Vardy (sensacyjnie powołany przez Roya Hodgsona do reprezentacji Anglii na dwa czerwcowe spotkania), David Nugent czy też Riyad Mahrez. W sumie dwóch angielskich snajperów i Marokańczyk zdobyli 13 bramek.

Podsumowując, największym wygranym i ojcem sukcesu Leicester City – utrzymania w Premier League – jest bez cienia wątpliwości trener Nigel Person, który pomimo wielu trudności i przeciwności losu, m.in. w postaci niesprzyjającego terminarza, fatalnej serii czy też kontuzji bramkarza Schmeichela, potrafił poukładać wszystkie klocki i stworzyć w Leicester momentami żelazną defensywę i skuteczny team w formacji ofensywnej. Z 6 ostatnich meczów w lidze Lisy nie straciły ani jednej bramki w aż pięciu z nich! Ponadto angielski trener przed sezonem sprowadził z Brigton Hove Albion bramkostrzelnego snajpera Leonardo Ulloę, który zdobył wiele cennych goli. Swoją cegiełkę do utrzymania dołożył także nasz rodak Marcin Wasilewski, który w wielu meczach był wyróżniającym się graczem. Były reprezentant Polski nie patyczkował się i często grał twardo, nawet na pograniczu faulu, a jego udane wślizgi były ozdobą wielu spotkań Lisów na King Power Stadium.

Źródło zdjęcia wyróżniającego: oficjalny profil Leicester City na Facebooku