Świat sportu jeszcze długo nie będzie mógł zrozumieć, w jaki sposób Roberta Vinci zatrzymała, pewnie kroczącą po kalendarzowego Wielkiego Szlema, Serenę Williams. Ewentualnie można trzymać się nieco innej wersji tej samej historii, która dyskredytuje nieco osiągnięcie Vinci. Dlaczego absolutna dominatorka rozgrywek WTA, która pokonywała już zdecydowanie trudniejsze przeciwniczki, łącznie z samą sobą, pozwoliła zatrzymać się malutkiej Włoszce? Od początku kariera Sereny Williams to pasmo wielkich sukcesów, które pozwalają wymieniać ją jako najwybitniejszego sportowca USA, a nawet najlepszą tenisistkę wszech czasów. Są w niej jednak również momenty druzgocących porażek, tych sportowych, jak i wizerunkowych, a Arthur Ashe Stadium było świadkiem tych skrajnych wydarzeń.

Pierwszy Wielki Szlem – 1999

W rodzinie Williams to Venus była kreowana na większą gwiazdę. Starsza z sióstr ma lepsze warunki fizyczne do uprawiania tenisa, co było decydującym czynnikiem faworyzującym Venus w oczach taty-trenera – Richarda. Venus Williams stanęła przed szansą na wygranie pierwszego tytułu wielkoszlemowego już w swoim debiucie w US Open w 1997 roku. Mecz z Martiną Hingis zapisał się jako najmłodszy finał w historii nowojorskiej imprezy. Obie panie rocznikowo miały wtedy 17 lat, a zwycięsko z tego pojedynku wyszła o pięć miesięcy młodsza Szwajcarka.

Wbrew przewidywaniom taty-trenera pierwszy Wielki Szlem w rodzinie Williams padł łupem młodszej z sióstr. Kiedy niespełna osiemnastoletnia Serena otwierała swoją kartę w historii tenisa, Venus ze smutkiem w oczach obserwowała wydarzenia na Arthur Ashe Stadium. Dopiero później, kiedy sama dorobiła się trofeów, z radością przyjmowała kolejne zwycięstwa swojej siostry i zarazem najlepszej przyjaciółki. Co ciekawe, młodsza z sióstr w finale US Open z 1999 roku pokonała właśnie Martinę Hingis, tym samym rewanżując się za wcześniejsze porażki siostry.

Bitwa o Nowy Jork – 2002

Lata 2000-2001 należały do Venus, która, dzięki dwóm zwycięstwom na Wimbledonie i dwóm na US Open, zaczęła potwierdzać przypuszczenia Richarda Williamsa, że to starsza z sióstr zdobędzie na przestrzeni całej kariery więcej tytułów. Serena nie była w stanie powtórzyć sukcesu z Nowego Jorku, a jej najlepsze wyniki to półfinał Wimbledonu 2000 i finał US Open 2001. Oba przegrane w pojedynku z siostrą.

Rok 2002 okazał się przełomowy. W Nowym Jorku siostry spotkały się w finale Wielkiego Szlema po raz trzeci z rzędu. W Paryżu i w Londynie triumfowała Serena. Teraz tenisistki miały stoczyć przed amerykańską publicznością bitwę o Nowy Jork. Ostatecznie to młodsza z sióstr wygrała swój drugi puchar wyprodukowany przez słynną nowojorską firmę jubilerską Tiffany (więcej ciekawostek o US Open znajdziecie w drugim odcinku podcastu Hawk Eye) i tym samym czwarte trofeum wielkoszlemowe w karierze. Dzięki temu zrównała się w swojej kolekcji z faworyzowaną przez ojca Venus.

Mecze hańby – US Open 2009 i 2011

Serena Williams przez wielu Amerykanów uznawana jest za najwybitniejszego sportowca w historii USA. Jej trener Patrick Mouratoglou już wymienia ją jako najlepszą tenisistkę wszech czasów, a wtóruje mu w tym wielu bezstronnych obserwatorów. Reszta wstrzymuje się z fanfarami do czasu pobicia rekordu 24 Wielkich Szlemów zdobytych przez Margaret Court. Niestety, sportowa klasa Sereny Williams pozostawiała na korcie wiele do życzenia. Chociażby wtedy, kiedy miała bronić tytułu mistrzowskiego US Open z 2008 roku.

Na tablicy widniał wówczas wynik 6-4, 6-5, a Kim Clijsters przy serwisie Williams prowadziła już 30-15. Podczas kolejnej serii podań Amerykanka posłała pierwszą piłkę w aut, a przy drugim podaniu sędzina liniowa zasygnalizowała błąd stóp. To oznaczało dwie piłki meczowe dla Belgijki. Serena Williams wpadła w furię i wykrzyczała do sędziny: „wezmę tę piłkę i wepchnę ci ją do twojego [przekleństwo] gardła”. I takim przykrym akcentem zakończył się ten mecz, bo Serena została zdyskwalifikowana.

W atmosferze skandalu przebiegał też finał US Open z 2011 roku. Ponownie w wątpliwej roli głównej wystąpiła amerykańska gwiazda. Tym razem sędzina Eva Asderaki (obecnie już Eva Asderaki-Moore) przyznała punkt Samancie Stosur, pomimo tego że akcję „na korcie” wygrała Serena Williams. Wszystko przez to, że Amerykanka wykrzyczała przeraźliwie głośne „come on”, kiedy piłka teoretycznie była jeszcze w grze. 21-krotna mistrzyni Wielkiego Szlema nie pozostała dłużna i skierowała w stronę pani arbiter kilka epitetów. Tym razem Williams uniknęła dyskwalifikacji, ale zdekoncentrowana nie była już w stanie nawiązać walki z Samanthą Stosur.

Wielki powrót – lata 2012-2014

Incydent z finału US Open 2011 był dość zaskakujący. Wielka mistrzyni, która wygrała wszystko, wracała bowiem po poważnych problemach ze zdrowiem, a w kuluarach mówiło się nawet, że Serena Williams może zakończyć definitywnie swoją karierę. Wydawało się, że historia z zatorem płucnym (który nawet zagrażał życiu Sereny) sprawi, że Amerykanka nabierze więcej pokory.

Na czwarte trofeum w US Open musiała czekać cztery lata, jednak było warto. Od tego momentu była niepokonana w Nowym Jorku przez kolejne dwa sezony. Passa zwycięstw w latach 2012-2014 pozwoliła Serenie Williams wyrównać rekord sześciu wygranych trofeów US Open w erze open, który do tej pory dzierżyła samotnie Chris Evert.

Mecz, który wstrzymał Ziemię – 2015

W tym roku na Arthur Ashe Stadium Serena Williams miała dokonać wielkich rzeczy:

  • pobić wspomniany już rekord największej liczby zwycięstw w US Open w erze open;
  • wyrównać rekord czterech zwycięstw z rzędu w US Open w erze open należący do Chris Evert;
  • wyrównać rekord 21 wygranych Wielkich Szlemów w erze open należący do Steffi Graff;
  • skompletować kalendarzowego Wielkiego Szlema i tym samym dołączyć do innych tenisistek, którym udało się dokonać tej sztuki – Steffi Graff, Margaret Court i Maureen Connolly (przed erą open).

Kiedy Amerykanka wygrała w tym roku French Open, podczas którego rozegrała pięć spotkań trzysetowych i w czterech była pod ścianą – odrabiała przełamania i broniła piłek meczowych, wydawało się, że nikt i nic nie jest w stanie jej powstrzymać. To był dowód, że trudne początki, wielkie sukcesy i dotkliwe porażki pozwoliły Serenie Williams wzbić się na wyżyny wytrzymałości mentalnej (o pojęciu „mental toughness” w kontekście dokonań Sereny Williams rozmawialiśmy z psychologiem sportu).

Zwycięstwo Roberty Vinci nad Sereną Williams to jedno z tych wydarzeń sportowych, które wzbudzają emocje w każdym zakątku świata. Obojętna nie pozostała nawet pierwsza dama Stanów Zjednoczonych – Michelle Obama, która publicznie wyraziła dumę z dotychczasowych dokonań amerykańskiej sportsmenki. Media w Stanach Zjednoczonych z kolei bardzo mocno skrytykowały postawę swojej mistrzyni po meczu, kiedy nie była zbyt towarzysko nastawiona do dziennikarzy. USA Today porównało nawet liczbę słów wypowiadanych przez czołowych tenisistów po porażkach na pomeczowych konferencjach prasowych US Open 2015. 541 słów to prawie połowa tego tekstu…

screen-shot-2015-09-14-at-10-48-03-am

(Źródło wykresu: http://ftw.usatoday.com/2015/09/serena-williams-sore-loser-grand-slam-us-open-roberta-vinci)

Zdjęcie główne: Edwin Martinez/CC-BY-2.0