Po paśmie 5 przegranych z rzędu w niemieckiej Bundeslidze, Borussia Dortmund w końcu przerwała koszmarną serię i odniosła zwycięstwo, pierwsze w lidze od 13 września, z niepokonaną do tej pory imienniczką z Moenchengladbach. Czy skromna wygrana 1:0 jest dla BVB przysłowiowym światełkiem w tunelu oraz impulsem do rozpoczęcia pogoni za uciekającymi rywalami z czołówki tabeli?

Życie potrafi pisać różne scenariusze, ale tego, że BVB po 10 kolejkach Bundesligi będzie zajmować miejsce w strefie spadkowej, nikt, w najczarniejszych snach, nie mógł przewidzieć! Fakty są jednak takie, że Borussia Dortmund po 1/3 sezonu znajduje się na kompromitującym – 15. miejscu w tabeli. W 11 rozegranych spotkaniach zespół z Signal Iduna Park odniósł zaledwie trzy zwycięstwa, ponosząc przy tym aż 7 porażek, w tym 5 z rzędu m.in. z Kolonią, Hamburgerem SV, Hannoverem 96 czy też Schalke 04 Gelsenkirchen!

Jedną z przyczyn fatalnej dyspozycji Borussii Dortmund w Bundeslidze jest z pewnością plaga kontuzji, która w ostatnich dwóch miesiącach zdziesiątkowała zespół Juergena Kloppa. Na zwolnieniach L4 przebywali lub dalej znajdują się tacy gracze jak Marco Reus, Ciro Immobile, Jakub Błaszczykowski, Nuri Sahin, Marcel Schmelzer, Ilkay Gundogan, Ji Dong-Won czy Oliver Kirch. Do tej listy doszły ostatnio jeszcze dwa nazwiska: dwaj środkowi obrońcy – Mats Hummels i Grek Sokratis (pęknięcie piszczeli), którzy będą wyłączeni z gry na około trzy tygodnie!

Innym problemem dortmundczyków jest fatalna dyspozycja defensywy. Każdemu z zawodników grających w obronie zdarzały się już koszmarne kiksy, słabe krycie rywali, braki szybkościowe, problemy z utrzymaniem koncentracji, złe ustawianie się przy rzutach rożnych czy też bardzo słaba komunikacja z bramkarzem Romanem Weidenfellerem. BVB w 11 kolejkach straciła aż 17 bramek! Wydaje się to niemożliwe, ale wczorajsza wygrana z Moenchengladbach była dopiero pierwszą dla Borussii w obecnych rozgrywkach bez straty bramki!

Kolejną bolączka zespołu Kloppa jest słaba skuteczność napastników kupionych za spore pieniądze przed nowym sezonem. Mowa o Kolumbijczyku Adrianie Ramosie i Włochu Ciro Immobile, którzy nie spełniają pokładanych w nich nadziei i na razie nie są w stanie zastąpić nawet w 50 proc. Roberta Lewandowskiego, który odszedł do Bayernu Monachium. Duet snajperów żółto-czarnych w 11 kolejkach ligowych zdobył w sumie zaledwie 4 bramki, czyli mniej niż sam… Lewandowski w zespole mistrza Niemiec.

Wobec słabej dyspozycji napastników Borussii Dortmund Juergen Klopp szuka nowych rozwiązań w ofensywie. Jedną z ostatnich opcji i zarazem jego autorskich pomysłów jest przesunięcie do linii ataku skrzydłowego z Gabonu – Pierre’a Emericka Aubameyanga, który znakomicie czuje się w grze z kontry, imponując szybkością i techniką. 25-latek jest jednak nieskuteczny pod bramką rywali, bowiem w lidze zdobył zaledwie trzy gole.

Borussia w Bundeslidze, a Borussia w pucharach to dwa diametralnie różne zespoły. W lidze niemieckiej podopieczni Kloppa w większości meczów wyglądali do tej pory jakby ktoś „odciął im prąd” i „odłączył zawodnikom zasilanie”. Ligowe oblicze żółto-czarnych to gra bez jakiegokolwiek pomysłu, w jednostajnym tempie, a akcje przeprowadzane są w sposób przewidywalny i czytelny dla rywali. Natomiast w obronie defensorzy popełniają proste, często niewytłumaczalne błędy, które przeciwnicy potrafili wykorzystać z zimną krwią.

Natomiast w Lidze Mistrzów zespół Kloppa przeobraża się z brzydkiego kaczątka w pięknego łabędzia. Żółto-czarni przypominają w tych rozgrywkach zespół ligowy z ostatnich lat – pełen polotu i brawury. Znakami charakterystycznymi atrakcyjnej gry BVB w rozgrywkach pucharowych są błyskawiczne, koronkowe akcje, gra z pierwszej piłki na pełnej szybkości, agresywny pressing na całym boisku oraz przede wszystkim skuteczność, która jest największym problemem BVB w Bundeslidze (zaledwie 12 zdobytych bramek!).

Najlepiej grę podopiecznych Kloppa w Lidze Mistrzów obrazują wyniki i statystyki: w 4 rozegranych meczach fazy grupowej LM BVB zdobyła komplet 12 punktów, czyli więcej niż do tej pory w Bundeslidze! Jakby tego było mało, Dortmundczycy legitymują się bilansem bramkowym 13:1, który jest najlepszym startem w LM w całej jej historii!

Niezwykle zadowolony z gry BVB w Champions League był sam Klopp, który niedawno powiedział:

– W obu pojedynkach z Galatasaray wypadliśmy naprawdę znakomicie. Nie tylko dobrze broniliśmy, ale też potrafiliśmy udanie grać w ofensywie. Awans mamy już zapewniony, a teraz postaramy się utrzymać pierwsze miejsce. Brakuje nam punktu, ale to nie oznacza, że do Londynu udamy się tylko po remis.

Światełkiem w tunelu, a jednocześnie zalążkiem dobrej gry Borussii Dortmund w lidze było spotkanie sprzed tygodnia z Bayernem Monachium, w którym podopieczni Juergena Kloppa zaprezentowali przez większą część meczu dojrzałą i atrakcyjną dla oka piłkę. Nie zdołali jednak utrzymać prowadzenia 1:0 do ostatniego gwizdka. O porażce zadecydowały kolejny raz indywidualne błędy zawodników, a głównym winowajcą porażki został serbski obrońca Neven Subotić, który najpierw podał piłkę wprost pod nogi Lewandowskiego, a później sprokurował rzut karny, zamieniony na gola przez Arjena Robbena.

Niedzielny mecz BVB z Borussią Moenchengladbach był najlepszym spotkaniem graczy Kloppa w bieżących rozgrywkach Bundesligi. Żółto-czarni od pierwszej do ostatniej minuty gry mieli pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Klub z Signal Iduna Park wygrał jednak zaledwie 1:0, i to po kuriozalnym golu samobójczym Christopha Kramera, strzelonym niemal… z połowy boiska. Zwycięstwo dortmundczyków powinno być znacznie bardziej okazałe, ale głównym problemem była po raz kolejny fatalna skuteczność m.in. Reusa i Mchitarjana. Po ich strzałach piłka odbijała się od słupka. Powody do optymizmu może dawać za to gra formacji defensywnej, która stanęła na wysokości zadania i praktycznie nie dopuściła do żadnej groźnej sytuacji we własnym polu karnym. Gracze Moenchengladbach nie oddali choćby jednego celnego strzału na bramkę BVB!

Słowa greckiego „wieżowca” Sokratisa Papastathopoulosa, wypowiedziane jeszcze przed meczem z Gladbach,. jego koledzy wzięli sobie mocno do serca i przełamali fatalną passę w lidze:

– Nieważne jak, ale musimy wygrać! Jeśli pokonamy Gladbach, jestem przekonany, że rozpoczniemy serię zwycięstw i zaczniemy piąć się w górę tabeli.

Żółto-czarni zaczynają powoli wychodzić z głębokiego ligowego kryzysu. Po zwycięstwie z Borussią Moenchengladbach awansowali na 15. miejsce w tabeli. Jeśli osiągną odpowiedni rytm i przełożą grę z pucharów na rozgrywki ligowe, to wydaje się, że mogą w szybkim tempie zacząć odrabiać ogromne straty do czołówki Bundesligi. Obecnie do 4. miejsca, które daje awans do fazy eliminacyjnej Ligi Mistrzów, tracą „tylko” 9 punktów.