Kraina lodowa, ogniem ziejąca i postrach w Europie siejąca

EURO 2016. Islandia to kraj położony w Europie północnej, zamieszkiwany przez zaledwie około 300 tysięcy ludzi. Wyspa o wielkości 102 tys. km kwadratowych przez około pół roku jest pokryta śniegiem i lodem, a najwyższa średnia roczna temperatura wynosi 10 stopni Celsjusza. Wydawać by się mogło, że są to warunki, w których nie da się grać dobrze w piłkę. A jednak Islandczycy obalają ten argument. Ostatnimi swoimi występami w el. Euro 2016 zadziwiają wszystkich, ogrywając rywali, zarówno tych średnich, jak i mocarzy europejskiego futbolu. Prezentują przy tym radosną, piękną i zaawansowaną technicznie piłkę.

Reprezentacja kraju słynącego z gejzerów i wielu czynnych wulkanów po trzech meczach kwalifikacyjnych do Euro 2016 ma na koncie komplet 9 „oczek”! W pokonanym polu pozostawili kolejno reprezentacje Turcji, Łotwy i Holandii. Jakby tego było mało, to Islandczycy w żadnym spotkaniu nie stracili choćby jednego gola, a zdobyli aż osiem.

Jeszcze kilka lat temu islandzka piłka była w opłakanym stanie. Niemal każdemu rywalowi mierzącemu się z tym nordyckim krajem można było śmiało dopisać trzy punkty, czy to w ramach el. MŚ, czy też Europy. Islandia była na samym dnie i na okrągło doznawała bolesnych upokorzeń. Doskonały przykład mogą stanowić eliminacje Euro 2008, kiedy to w 12 spotkaniach uzbierali raptem 8 oczek, a dodatkowo doznali kompromitującej porażki z Lichtensteinem aż 0:3! Kolejnymi nieudanymi kwalifikacjami były te do MŚ 2010 – 5 punktów na koncie. Poprzednie eliminacje do Euro 2012 i znowu wielka klapa – tylko 4 punkty, wszystkie z Cyprem.

Źródło: Helgi Halldorsson, Creative Commons
Źródło: Helgi Halldorsson, Creative Commons

Impulsem do zmian w futbolu islandzkim było zatrudnienie trenera Larsa Lagerbaecka, który objął stanowisko selekcjonera w 2011 roku. 65-latek, wcześniej doskonale znany z dobrej pracy z reprezentacją Szwecji, wprowadził do zespołu swoje metody szkoleniowe, a także dyscyplinę, które błyskawicznie zaakceptowali wszyscy kadrowicze. Było to niczym katharsis. Niebagatelny wpływ na zespół miało też podejście trenera do każdego z zawodników, którzy zaczęli darzyć go dużym szacunkiem z wzajemnością.

Wszystko to sprawiło, że Islandia mały kroczkami zaczęła budować swoją pozycję w hierarchii europejskiej. Lagerbaeck w wywiadach podkreślał, że w przyszłości reprezentacja „Strákarnir Okkar”, co w tłumaczeniu na język polski znaczy „Nasi chłopcy”, będzie jedną z najlepszych na kontynencie europejskim. Jak widać nie rzucał słów na wiatr, bowiem ostatnie wyniki nordyckiego kraju i doskonała praca trenera z zespołem są gołym okiem widoczne na każdym polu. Ostatnie el. MŚ 2014 potwierdziły powyższą tendencję, bowiem Islandia była o włos od awansu do turnieju finałowego. Dopiero w barażach, po zaciętej walce, uległa w dwumeczu Chorwacji. W Reykjaviku padł bezbramkowy remis, a w rewanżu, zespół z Bałkanów wygrał 2:0. W samych superlatywach i z dumą o nordyckim zespole pisze Baldur Gudmundsson, islandzki dziennikarz z Reykjaviku:

„Lagerbaeck to wszystko starannie obserwuje i wie, że w ciągu kilku lat Islandia będzie miała wielu wartościowych graczy na wszystkich pozycjach”.

Lagerbaeck od przegranych baraży o wyjazd na MŚ do Brazylii prowadzi Islandię w duecie z Heimirem Hallgrimssonem, który wcześniej był jego asystentem. Podobną praktykę z całkiem dobrym skutkiem 65-latek stosował wcześniej, będąc szkoleniowcem Szwecji, kiedy obok niego zasiadał Tomas Soderberg. Szwedzki trener Islandczyków planuje zakończyć swoją pracę po Euro 2016. Dostanie się na ten turniej byłoby zwieńczeniem jego znakomitej pracy dla „Strákarnir Okkar”. Później samodzielnie stery kadry narodowej obejmie Hallgrimsson.

Ponadto bardzo duży wpływ na rozkwit futbolu islandzkiego zaczęła mieć rozbudowa ośrodków treningowych oraz dodatkowych hal sportowych ze sztuczną nawierzchnią, w których przyszli adepci mogą, bez względu na panujące niekorzystne warunki atmosferyczne, doskonalić swoje rzemiosło piłkarskie przez okrągły rok. O inwestycjach, które zostały poczynione w ciągu ostatnich lat opowiada Gudmundsson z islandzkiego dziennika DV:

„W latach 2002-2007 w całym kraju powstało 10 pełno-wymiarowych halowych boisk. Ten fakt, a także pojawienie się licznego grona dobrze wykształconych młodych trenerów, powoduje, że możemy z optymizmem czekać na kolejne roczniki obiecujących zawodników”.

Niebagatelny wpływ na coraz lepszą grę Islandii ma też rzesza utalentowanych piłkarzy, którzy wyrośli niczym grzyby po deszczu. Reprezentacja „Strákarnir okkar” doczekała się pokolenia bardzo obiecujących i młodych zawodników, którzy swoją wartość i całkiem spore umiejętności potwierdzają w każdy weekend, stanowiąc o sile coraz mocniejszych europejskich klubów. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na linię pomocy i ataku, w której bryluje wielu ciekawych graczy, którzy zaczynają być coraz bardziej rozpoznawalni na europejskich arenach.

Źródło: Justin Green, Creative Commons
Eidur Gudjonhsen, Źródło: Justin Green, Creative Commons

Czasy, w których ambasadorem kraju i niemal ikoną Islandii był Eidur Gudjohnsen, napastnik znany z występów m.in. w Chelsea i Barcelonie minęły bezpowrotnie. 36-latek zrezygnował z gry w kadrze po przegraniu baraży do MŚ 2014 z Chorwacją i obecnie nie jest związany z żadnym klubem. Pałeczkę po wiekowym snajperze przejął Gylfi Sigurdsson, który jest największą gwiazdą reprezentacji. W el. Euro 2016 to lider zespołu w prawdziwym tego słowa znaczeniu. W 3 meczach kwalifikacyjnych zdobył już 4 bramki, w tym dwie w niezwykle cennej ostatniej wygranej 2:0 z trzecim zespołem globu – reprezentacją Holandii. Ponadto pomocnik błyszczy także w Premier League, a w obecnym sezonie strzelił jednego gola i zaliczył aż 6 asyst dla Swansea. Z kolei w trwających el. Euro 2016 otwiera tabelę listy strzelców, wspólnie z Robertem Lewandowskim i reprezentantem Izraela Omerem Dadarim. Jednak o sile islandzkiego futbolu stanowią także inni piłkarze.

Kiedyś Islandczycy swoje kariery kontynuowali w dużej mierze w klubach z Norwegii czy Szwecji. Natomiast na przestrzeni ostatnich lat trend ten zaczął się diametralnie zmieniać i obecnie są oni rozsiani niemal po całej Europie.

Źródło: Andrzej Otrębski, CC 3.0
Gylfi Sigurdsson, Źródło: Andrzej Otrębski, CC 3.0

Islandia doczekała się całej plejady znakomitych następców Gudjohnsena, generacji, której absolutnie nie ma prawa się wstydzić i może z dumą pokazywać w rozgrywkach lig zagranicznych, jak i reprezentacyjnych. Pokolenie utalentowanych i znaczących coraz więcej w europejskim futbolu takich zawodników jak Kolbein Sigthorsson z Ajaxu, kapitan Aron Einar Gunnarsson z Cardiff, Birkir Bjarnason z Sampdorii, Emil Hallfredsson z Hellasu Verona, Johann Berg Gudmundsson z AZ Alkmaar czy też Alfred Finnbogason z Realu Sociedad może o tym świadczyć.

Islandczycy mają bzika na punkcie rozgrywek Premier League i większość z nich marzy, aby właśnie na Wyspach kontynuować swoje kariery. Dlaczego? Po pierwsze mają dobrze opanowany język angielski, który nie stanowi dla nich żadnej bariery, a po drugie swoją ciężką pracą na treningach, a także twardą grą, która doskonale się wpisuje w standardy ligi angielskiej oraz często dobrej technice użytkowej, cieszą się coraz lepszą opinią i uznaniem ze strony brytyjskich trenerów.

Większość z wymienionych wyżej zawodników stanowiło jeszcze niedawno o sile drużyny Islandii do lat 21, która w 2011 roku zakwalifikowała się do finałów młodzieżowych mistrzostw Europy w Danii, która była wtedy o włos od awansu do półfinału tego turnieju. Natomiast przed kilkoma dniami młodzieżówka „Strákarnir okkar” została wyeliminowana dopiero w barażach el. MME w konfrontacji z Danią po dwóch remisach – 0:0 na wyjeździe i 1:1 w Kopenhadze.

Jednym z najważniejszych czynników, który mogą świadczyć o nagłej poprawie jakości całego futbolu islandzkiego jest nie tylko inwestycja związana z rozbudową całej infrastruktury treningowej i poprawy warunków, w których mogą doskonalić swoje umiejętności przyszli adepci, ale także zmiana podejścia do szkolenia młodych graczy przez ich trenerów. Zatrudnienie wyspecjalizowanego grona szkoleniowców na każdym kroku stale podnosi umiejętności piłkarskie utalentowanych młodych chłopaków i wydobywa z nich to, co najlepsze. Trenerzy kładą przede wszystkim nacisk na takie elementy jak ciężka praca i profesjonalne podejście do treningów. W całej Islandii zarejestrowanych jest ponad 22 tysiące zawodników i stanowi to aż 7 proc. populacji kraju!

Ostatnie wspaniałe zwycięstwo „Strákarnir okkar” z Holandią jest efektem wyżej wymienionej polityki. Coraz lepsze wyniki Islandii na przestrzeni ostatnich dwóch lat znalazły swoje odzwierciedlenie także w rankingu FIFA. Jeszcze w kwietniu 2012 roku kraina „lodu i ognia” zajmowała odległe… 131. miejsce! Obecnie ekipa prowadzona przez Larsa Lagerbaecka plasuje się niemal 100 pozycji wyżej, zajmując bardzo dobrą 34. lokatę (stan na wrzesień 2014).

Islandii do pełni szczęścia brakuje w tej chwili tylko awansu do finałów mistrzostw europy, które zostaną rozegrane w 2016 roku we Francji. Znakomity start w eliminacjach do tego turnieju i komplet 9 punktów w pierwszych trzech meczach są światełkiem w tunelu i jednocześnie bardzo dobrym prognostykiem przed Euro 2016. Jeśli „Strákarnir okkar” wywalczyliby przepustkę do Francji, to staną się najsłabiej zaludnionym krajem w historii, który dostąpi zaszczytu gry w finałach mistrzostw Europy. Z rosnącym pokoleniem uzdolnionych i pragnących sukcesu piłkarzy jest to jak najbardziej możliwe.

2 KOMENTARZE

Zostaw odpowiedź