FIA ma już dość konwersacji na linii kierowca-inżynier w trakcie wyścigów. Aby ukrócić gadulstwo, od niedawna zaczął obowiązywać przepis, który zakazuje przekazywania zawodnikom niektórych ważnych informacji. Ale czy słusznie?

Lista dozwolonych tematów

Radio w Formule 1 zawsze służyło do przekazywania ważnych danych. Dzięki nim kierowca miał mieć możliwość zyskania dodatkowej pary oczu, którą był jego inżynier wyścigowy. Jednak FIA chyba nie lubi tych konwersacji. Od Grand Prix Japonii obowiązuje bowiem lista tematów, które nie mogą być poruszane drogą radiową w trakcie wyścigów.

Prezentuje się ona następująco:

  • czasy rywali w określonych sektorach;
  • informacje o układzie przeniesienia napędu (jeśli ma to poprawić jego wydajność);
  • informacje o skrzyni biegów;
  • informacje o stanie naładowania akumulatorów oraz propozycje zmiany tychże wpływającej na ładowanie;
  • informacje dotyczące układu paliwowego (w tym o potrzebie jego oszczędzania);
  • informacje dotyczące ogumienia (ciśnienie i temperatura);
  • informacje dotyczące ustawień dyferencjału;
  • informacje dotyczące pracy sprzęgła (w tym mapy startowej);
  • informacje o poziomie paliwa przed startem;
  • wszelkie informacje dotyczące pracy hamulców (w tym poziomu ich zużycia!) oraz systemu „brake-by-wire”;
  • konsultacje dotyczące ustawień wybranych przez kierowcę w czasie jazdy.

A teraz dwa, naszym zdaniem, najciekawsze zakazy:

  • odpowiedzi na pytania kierowcy na tematy zabronione, takie jak: „jak jedzie mój rywal w drugim sektorze?” lub „jaka jest temperatura moich hamulców?”;
  • kodowania wiadomości.

Absurdy FIA

Niestety panowie z FIA chyba zapomnieli o tym, po co właściwie wdrożono komunikację radiową. Cześć zakazów jest wręcz kuriozalna. Najbardziej niedorzecznym pomysłem jest brak możliwości informowania o stanie hamulców. Rozumiemy, że w ten sposób federacja chce uniemożliwić „uczenie” kierowców tego, kiedy mają rozpoczynać hamowanie. Takie umiejętności powinny leżeć w gestii zawodników. Jednak została w tym miejscu zastawiona poważna pułapka dotycząca bezpieczeństwa! Jak inżynierowie mają ostrzegać swoich zawodników przed tym, że ich hamulce są przegrzane lub nadmiernie zużyte?! Przecież to bardzo istotne dane, bez których może dojść do wypadku!

Kolejnym absurdem jest zakaz kodowania wiadomości. Tu pojawia się ważne pytanie: skąd FIA będzie wiedziała czy coś zostało zakodowane? Chyba główną zasadą każdego kodu jest to, że nie jest on zrozumiały dla osób postronnych. Nawet największe organizacje wywiadowcze mają problem ze zrozumieniem niektórych komunikatów. Czyżby FIA chciała konkurować z CIA?

Zobacz też: Rajdy czy wyścigi samochodowe?

Podobnie jest z konsultacjami wybranych przez kierowcę ustawień. Może zawodnikowi będzie łatwiej prowadzić bolid, lecz co zrobić w sytuacji, gdy zmiany nadmiernie przeciążają samochód? Czy narażanie zespołów na kosztowne awarie jest zgodne z zasadami fair play? Chyba nie, bo w ten sposób stawiamy biedniejsze ekipy na straconej pozycji.

Obejść przepisy

Jak się jednak okazuje, zespoły doskonale radzą sobie z cenzurą. Oficjalnie nie wolno przekazywać tylko szczegółowych informacji. Nikt nie mówił jednak o „poruszaniu pewnych tematów”. Tak więc możemy usłyszeć komunikaty w stylu: „Uwaga na hamulce”, „Coś jest nie tak z ustawieniem”, „Oszczędzaj KERS”. Niby nic nie wiadomo, ale kierowca po usłyszeniu czegoś takiego wie, na co zwrócić uwagę. Ot luka w prawie, ale jaka pomocna.

Ciekawe jest też jak FIA kontroluje rozmowy radiowe. Czyżby każda stajnia miała własnego cenzora, który spisuje każde słowo? Nie wiemy jak wy, ale my byśmy chętnie takie biuro (czy cokolwiek to jest) zobaczyli.

1 KOMENTARZ

Zostaw odpowiedź