Co kłuje w oczy po Game 1

Po dogrywce Golden State Warriors obronili przewagę własnego parkietu, wygrywając pierwszy mecz Finałów 108:100 z Cleveland Cavaliers. W dodatkowym czasie gry Cavs potrafili zdobyć tylko dwa oczka. Spotkania nie dokończył Kyrie Irving, który opuścił parkiet na nieco ponad dwie minuty do końca z powodu urazu kolana.

Tristan Thompson ma ADHD na atakowanej tablicy

Szczególnie podczas pierwszej połowy Wojownicy cierpieli z powodu niesamowicie ambitnie wojującego (ironia losu, prawda?) na deskach skrzydłowego Cavs. Thompson zapewnił swojej drużynie aż 6 dodatkowych posiadań, w obronie zaś zebrał 9 piłek. Po obu stronach parkietu były to najlepsze rezultaty spośród wszystkich graczy.

Kyrie naprawdę się stara

Przed Finałami po portalach wszelkiej maści huczeli sceptycy, wywołując do tablicy Irvinga i jego defensywę. Uncle Drew postanowił udowodnić co nieco niedowiarkom (w tym mi, biję się w piersi!), że nie jest tak fatalnym obrońcą i kłodą u nóg kolegów, za jakiego się go powszechnie uważa. Kyrie w Game 1 zaliczył 4 przechwyty i 2 bloki. Zwłaszcza druga czapa Irvinga była kluczowa, bo zapewniła Cavs szansę za zwycięstwo. Inna sprawa, że Kawalerzyści ostatniej szarży nie przeprowadzili sprawnie, a Irving musiał naprawić swój wcześniejszy paskudny błąd.

Ławka Cavs nie istnieje

Tym razem obejdzie się bez dowodu w postaci wideo, bo zwyczajnie nie ma z czego go zmontować. Rezerwowi Cleveland… Było ich trzech, w każdym z nich inna krew. Ale zagrali na jedną modłę. Smith – 3/13 z gry, Jones – 0/1, Dellavedova – 0/0. Oprócz tego do spółki zaliczyli 5 zbiórek, 4 asysty i 7 fauli. Dla porównania ławka gospodarzy może się pochwalić linijką statystyczną na poziomie 34 oczek, 8 asysty, 19 zbiórek i 5 fauli. Z pięciu panów, którzy pojawili się na parkiecie (nie było wśród nich zarabiającego ponad 15 mln $ za sezon Davida Lee!) najgorszy z nich (wg wskaźnika +/-) Shawn Livingston miał +2, zaś najlepszy z Cavs, JR Smith -8.

Nikt nie docenia Barnesa

Nie wiem, czy to taka pozycja, że gracze z niej bywają notorycznie niedocenani. Ot, przykład Carrolla z Hawks, który jako jedyny nie załapał się do Meczu Gwiazd, a w Playoffs był najlepszym zawodnikiem Jastrzębi. Harrison Barnes aż tak dobrze nie gra, ale jego wpływ na postawę Warriors jest widoczny gołym okiem. 11 punktów, 6 zbiórek – to nie liczby rzucające na kolana. Chyba, że w Tauron Basket Lidze. Jednak skrzydłowy Warriors po cichutku trafił 3 z 5 trójek, na parkiecie (z własnej drużyny) dłużej od niego przebywał tylko Steph Curry. Kiedy Barnes grał, gospodarze byli lepsi o 11 punktów (najwięcej!). Młody Barnes miał niezwykle niewdzięczne zadanie – przez większość czasu musiał bronić LeBrona, ale mimo, że Król zdobył 44 punkty, nikt do Harrisona nie będzie miał pretensji.

James zagrał jak Kobe

LeBronowi zawsze nie szczędzono pochwał, że jest zawodnikiem bardzo drużynowym. Król w każdym meczu, mógłby zdobywać po 40+ punktów, gdyby tylko przyszła mu na to ochota. Wczoraj taki wieczór właśnie nastał. LeBron do uzbierania 44 oczek potrzebował aż 38 rzutów! Zaliczył wprawdzie 6 asyst, z czego połowa przypadła na czwartą kwartę, ale trudno pozbyć się wrażenia, że w LeBronie objawił się nam duch Kobe’ego Bryanta. „ISO, ISO, ISO!” – raz po raz krzyczał wczoraj LeBron. Zwycięzców się nie sądzi, ale Cavs przegrali, więc poniżej porównanie linijek Bryanta z wygranych 4-1 Finałów 2009 przeciwko Magic i wczorajszego występu Jamesa. Bo Kobe tylko rzuca i rzuca, a LeBron…

LeBron James: 18/38 z gry, 2/8 za trzy, 6/10 z rzutów wolnych, 8 zbiórek, 6 asyst, 2 faule, 0 przechwytów, 4 straty, 0 bloków

Kobe Bryant: 11,6/27 z gry, 1,8/5 za trzy, 7,4/8,8 z wolnych, 5,6 zbiórek, 7,4 asyst, 2,6 fauli, 1,4 przechwytów, 3,2 straty, 1,4 bloków

Rzecz jasna, jeden mecz jest zbyt małą próbką, aby wyciągać dalekosiężne wnioski, ale jeśli kontuzja wykluczy na dłużej Irvinga, to nie spodziewajmy się, że James będzie oddawał mniej niż 30 rzutów.

Nie wiem, czy to moja fanaberia, ale mam wrażenie, że w każdym meczu LeBronowi sędziowie puszczają płazem parę ofensywnych fauli, tylko dlatego, że „jest tak silny i po prostu przestawia rywali”. Łokcie bez wątpienia idą w ruch.

Mozgov bardziej żwawy niż wygląda

Rosjanin nie wygląda na specjalnie mobilnego zawodnika, ale wczoraj jego ścięcia pod kosz wprowadzały wiele zamętu w obronne linie Warriors. Mozgov uzbierał 16 punktów, z czego parę z nich było naprawdę efektownych. W obliczu braku Kevina Love’a i indolencji ofensywnej Thompsona, Mozgov pozostaje jedyną opcją Cavs z pozycji 4-5, która potrafi zdobywać punkty. Może David Blatt powinien sięgnąć po Kendricka Perkinsa? Tylko żartuję, spokojnie.

Iguodala się nie skończył

Jak przystało na weterana Andre Iguodala robi swoje, gdy drużyna go potrzebuje. W inaugurującym Finały spotkaniu Iggy był klasą sam dla siebie. Zamęczył LeBrona w koncówce, zdobył 15 punktów (6/8 z gry), dbał o ruch piłki. Głosy mówiące, że Andre nie jest już tym graczem co kiedyś, delikatnie przycichły. Na pewno nie fruwa już tak wysoko jak kiedyś, ale nie przeszkodziło mu być wczoraj x-factorem dla Warriors. Niektórzy twitterowicze okazali się bajecznie spostrzegawczy:

 

 MVP nadgryziony przez presję

Stresował się nielicho Steph Curry. Sporo spadków koncentracji, głupio popełnianych strat w koźle, ale ostatecznie wyszło na jego. W dogrywce był już zaadaptowany, z zimną krwią wymuszał faule i poprowadził Warriors do upragnionego zwycięstwa. Wcześniej nie było różowo, ale 10/20 z gry i 8 asyst, to nie powód do obfitej krytyki, kiedy drużyna wygrywa. Oby w kolejnych spotkaniach nie pomagał innym udowadniać, że są przyzwoitymi obrońcami.

4 KOMENTARZE

  1. Could I borrow your phone, please? donde puedo comprar viagra en chile
    But Ronaldo and Ibrahimovic are different. They dominate games, both through their ability on the ball and their demeanour off it. They divide opinion and create debate as evidenced by the asinine question of whether the Swede could do it against a big club despite years as a champion.

  2. Hello good day kamagra kupiti Elway was the Pac-10 Conference Player of the Year in 1980 and 1982, when he also was a consensus All-American. After the Cardinal lost at rival California on the infamous lateral play in his final collegiate game, Elway finished second to Herschel Walker in the 1982 Heisman Trophy voting.

Zostaw odpowiedź