Grand Prix Rosji F1. Po ubiegłorocznej katastrofie w doborze opon, firma Pirelli chce uniknąć kolejnego blamażu. Tym razem do Soczi pojadą mieszanki super miękka i miękka. Zatem nie będzie już możliwe przejechanie całego wyścigu na jednym komplecie opon.

Niezwykła nawierzchnia

Tor w Soczi to niezwykły obiekt. Pomimo iż w większości jest uliczny, ma jednak niewiarygodny wpływ na opony bolidów. Dokładniej mówiąc – nie niszczy ich. Widzieliśmy to już w ubiegłym roku. Nico Rosberg, który zaliczył nieplanowany pit stop już na pierwszym okrążeniu wyścigu, przejechał dystans 305,344 kilemetrów na jednym komplecie pośrednich opon!

W 2014 roku było to wydarzenie bez precedensu. Nikomu wcześniej w całej nowożytnej historii Formuły 1 nie udało się przejechać tak dużego dystansu na jednym ogumieniu. Wszystko to wynika ze specyficznej budowy opon używanych w królowej sportów motorowych. Nawet najbardziej twarde mieszanki są delikatne i ulegają szybkiej gradacji. Jednak dzięki temu zapewniają bajeczną przyczepność, o której cywilni kierowcy mogą tylko pomarzyć.

Z pewnością każdy kibic F1 widział jak wygląda tor zaraz po zakończeniu wyścigu. Wszędzie na asfalcie leżą drobinki gumy, którą tracą zawodnicy. Są one lepkie i łatwo przyklejają się do gorących opon. Zjawisko to wykorzystują kierowcy, gdyż po każdym grand prix zbierają je, jadąc poboczami. Celem takiego zabiegu jest zwiększenie wagi bolidów, aby w czasie regulaminowego ważenia nie zabrakło kilku gramów do przepisowych wartości minimalnych.

Inaczej jest jednak w Soczi. Asfalt jest tam niezwykle gładki i delikatny dla opon. Zużycie oczywiście występuje, ale jest ono minimalne.

Nie będzie powtórki z rozrywki

Po zeszłorocznym Grand Prix Rosji na Pirelli posypała się fala krytyki. Zdaniem specjalistów, inżynierowie odpowiedzialni za dobór opon dali totalną plamę. Nie do końca wiadomo, czy nie zbadali oni nawierzchni w Soczi, czy też popełnili błędy w obliczeniach. Jedno jest natomiast pewne – źle dobrali mieszanki. Na ich usprawiedliwienie możemy jednak dodać, że tor „Sochi Autodrom” był w zasadzie budowany do ostatniej chwili. Wiele rzeczy stanowiło zagadkę aż do przyjazdu zespołów, wiec możliwe, że panowie z Pirelli mieli dostęp do nieaktualnych lub błędnych danych.

Aby uniknąć kolejnej kompromitacji, w tym roku Pirelli do Soczi przywiezie dwie najbardziej miękkie mieszanki, jakie posiada. Teoretycznie bolączka nadmiernej żywotności opon powinien zostać rozwiązany. Problem polega jednak na tym, że nawierzchnia w Soczi nie uległa większym modyfikacjom od ubiegłego roku. Jedyną nadzieją na jej większą zmianę jest zużywanie się materiału. Jak już wcześniej wspominaliśmy, „Sochi Autodrom” to obiekt częściowo uliczny. Biegnie on między obiektami, które mogliśmy oglądać w czasie zimowych igrzysk olimpijskich w 2014 roku. Przez około 360 dni jeżdżą po nim samochody cywilne lub chodzą piesi. Tylko w nich nadzieja, że… zniszczyli asfalt na tyle, aby Pierlli nie zaliczyło kolejnej wtopy.

Trzeba przyznać, że tegoroczne Grand Prix Rosji zapowiada się znakomicie. Na wszystkie nasze pytania odpowiedzi poznamy już 11 października.

1 KOMENTARZ

Zostaw odpowiedź