W sezonie 2016 zobaczymy w stawce F1 nowy zespół. Będzie nim stajnia Haas F1 Team. FIA już powiadomiła, że amerykański team spełnia wszystkie kryteria i będzie mógł dołączyć do rywalizacji.

Znów 11 zespołów w stawce

Przez wiele lat w stawce było 24 kierowców. Zatem, jak wynika z prostej matematyki, zespołów rywalizujących było dokładnie 12. Wszystko zmieniło się od sezonu 2013. Wtedy to z rywalizacji wypadł hiszpański team HRT. Oczywiście strata nie była specjalnie bolesna dla świata Formuły 1, bowiem HRT należał do grona maruderów, których największym sukcesem było już samo dojechanie do mety.

Jednak apogeum „odpadnięć” kibice przeżyli w sezonie ubiegłym. Dwa najsłabsze zespoły wypadły ze stawki pod koniec roku na skutek bankructwa. Tym sposobem przestały istnieć: rosyjska Marussia oraz malezyjski Caterham. Ten ostatni nawet próbował wyprzedać swój cały majątek, aby wystartować w ostatnim wyścigu – Grand Prix Abu Zabi. I faktycznie, udało mu się to! Jednak w czasie kilku wyścigów na torze znajdowało się tylko 18 kierowców. To bardzo mało jak na standardy współczesnej Formuły 1.

Od początku tego sezonu Marussia przeszła w ręce brytyjskiego Manora, który pod oficjalną nazwą Manor-Marussia F1 Team jeździ do dziś. A od sezonu 2016 pojawi się kolejny gracz w stawce. Zostanie nim amerykańska stajnia Haas F1 Team.

Dwóch odpadło w przedbiegach

FIA ogłaszając, że Haas dołączy do stawki od sezonu 2016, wspomniała o dwóch innych zespołach, które nie spełniły kryteriów organizacyjnych. Co kryje się pod tym sformułowaniem? Oficjalnie niczego nie potwierdzono, jednak nietrudno domyślić się, że w dużej mierze chodzi o finanse. Panowie z federacji chcą za wszelką cenę uniknąć wpadki z zeszłego roku, kiedy to Caterham musiał wyprzedawać dosłownie wszystko, aby uzbierać fundusze na start w ostatnim i tym samym pożegnalnym wyścigu.

Słodką tajemnicą ludzi z FIA pozostaje także to, które 2 zespoły aspirowały do dołączenia do stawki. Jest to sprawa niezwykle ciekawa, gdyż już od jakiegoś czasu pojawiały się plotki, że do Formuły 1 chce wkroczyć Audi. Niemiecki koncern, zachęcony dobrymi wynikami z serii długodystansowych, chciał podobno konkurować z Mercedesem. Jednak trudno sobie wyobrazić, że taki gigant na rynku motoryzacyjnym jak Audi nie posiada wystarczających funduszy. Tym bardziej, że firma ta jest już obecna w prestiżowych seriach, takich jak Le Mans oraz DTM. Sprawa pozostaje wiec zagadką.

Czego można spodziewać się po Haas F1 Team?

Znając realia Formuły 1 to niezbyt wiele. Zespół rywalizuje obecnie w amerykańskiej serii NASCAR. Osiąga tam całkiem przyzwoite wyniki, ale czy na F1 to wystarczy? Raczej nie. Owalne tory to zupełnie inny świat. Wyścigi w USA są mniej zaawansowane technologicznie, a co za tym idzie tańsze. Co prawda Haas zatrudnił doświadczonych dyrektorów, jak choćby Roba Taylora (pracował w McLarenie i Red Bullu), ale jeden człowiek nie zbuduje mistrzowskiego bolidu. W głębi duszy mam jednak nadzieję, że Haas zaskoczy wszystkich. Tak jak zrobił to Brawn GP w 2009 roku.

1 KOMENTARZ

Zostaw odpowiedź