Triumf kenijskiej reprezentacji na lekkoatletycznych mistrzostwach świata w kontekście antropologii sportu

Kenia nazywana jest „kolebką ludzkości”. To właśnie na jej terenie odkryto jeden z najstarszych szkieletów należących do praprzodków człowieka – tzw. „Chłopca znad Jeziora Turkana”. Z kolei na mapie świata sportu Kenia znana jest jako „kolebka biegania”. Na koniec lekkoatletycznych mistrzostw świata w Pekinie reprezentacja kraju, który przecina równik, a tuż przy jego granicy znajduje się podnóże Kilimandżaro, pierwszy raz w historii znalazła się na szczycie klasyfikacji medalowej. Postanowiliśmy podążyć tropem tej ewolucji zapoczątkowanej prawie dwa miliony lat temu.

Gen długodystansowca

W 1964 roku, kilka miesięcy po proklamowaniu przez Kenię niepodległości, Wilson Kiprugut zdobył pierwszy w historii tego kraju medal igrzysk olimpijskich, kończąc bieg na 800 metrów na trzecim miejscu. Od tego momentu kenijscy sportowcy zgromadzili 86 medali olimpijskich, z czego aż 76 krążków to dorobek wywalczony w biegach na długich i średnich dystansach. Ciekawe wnioski płyną również z tabel gromadzących najlepsze wyniki wszech czasów na różnych dystansach:

  • W klasyfikacji 10 najlepszych czasów w biegach maratońskich aż 8 rezultatów należy do Kenijczyków;
  • Biegi na 10 i 5 kilometrów to sztandarowa konkurencja Etiopczyków, ale i tak reprezentanci Kenii stanowią większość w tabelach najlepszych czasów;
  • Podobnie na dystansie 1500 metrów Kenijczycy muszą uznać rekord świata Marokańczyka Hichama El Guerrouja, ale za jego plecami plasuje się się silna reprezentacja Kenii;
  • Rekordzistą świata w biegu na 3000 metrów z przeszkodami jest Katarczyk Saif Saaeed Shaheen, ale jego korzenie również sięgają kenijskich Wielkich Rowów Afrykańskich. W 1999 roku znany jako Stephen Cherono, na mistrzostwach świata juniorów młodszych w Bydgoszczy, zdobył złoto w barwach Kenii w młodzieżowym odpowiedniku tej konkurencji, czyli biegu na 2000 metrów z przeszkodami;
  • Dwa najlepsze wyniki w biegu na 800 metrów mężczyzn należą do Kenijczyka Davida Rudishy i Duńczyka Wilsona Kipketera, który zaczynał swoją karierę pod kenijską banderą;
  • Do 2000 roku żadna Kenijka nie wygrała maratonu, a pierwszy medal igrzysk olimpijskich został zdobyty przez lekkoatletkę z tego kraju dopiero w 1996 roku w Atlancie. Takiej dysproporcji wobec osiągnięć mężczyzn można upatrywać w dyskryminacji kobiet w Kenii i zakorzenionej w społeczeństwie tradycyjnej roli kobiety jako oddanej żony i matki. Damskie biegi długodystansowe zdominowane są przez Etiopki, ale tutaj też padło kilka świetnych wyników ustanowionych przez Kenijki.

Zdecydowana większość kenijskich mistrzów w bieganiu średnio i długodystansowym pochodzi z plemienia Kalenjin, do którego należy około 4,4 mln osób. W ponad czterdziestomilionowej Kenii stanowią mniejszość etniczną, a w skali całego świata przedstawiciele Kalenjin to zaledwie 0,06 proc. mieszkańców globu. Zachód zaczął interesować się tym fenomenem w latach 80., kiedy kenijscy biegacze na dobre zaczęli zostawiać konkurentów za swoimi plecami.

Jednak jak do tej pory udało się przeprowadzić niewiele badań na temat kenijskiego fenomenu. Wnioski, które płynęły z zachodnich laboratoriów, odbierane były przez Afrykę za przejaw rasizmu. A wskazywały one na to, że budowa anatomiczna typowego przedstawiciela plemienia Kalenjin to: długie „ptasie” nogi i krótki tors, umożliwiające bardziej energochłonny krok biegowy, czy naturalny – mniejszy wskaźnik BMI, znacząco faworyzują kenijskich biegaczy na tle mieszkańców innych zakątków globu.

„Rześkie” powietrze Nandi Hills

Jeszcze mniejszą grupę w populacji plemienia Kalenjin stanowi lud Nandi (niecały milion) zamieszkujący okolice wzgórz Nandi Hills. Stąd wywodzi się Kipchoge Keino – czterokrotny medalista igrzysk olimpijskich na różnych dystansach, który wracając do kraju ze zmagań w Meksyku w 1968 roku i z Monachium w 1972 roku stał się w oczach Kenijczyków pierwszym biegającym bohaterem narodowym. Z jednej wioski Nandi, leżącej niedaleko Kapsztadu, wywodzą się kolejni mistrzowie: Wilson Kipketer, Wilfred Bungei czy Janeth Jepkosgei. Stąd o Nandi Hills mówi się często jako o kolebce kenijskiego biegania.

Cała Kenia położona jest na obszarze Wielkich Rowów Afrykańskich, na płaskowyżu znajdującym się na wysokości 2000 m. n. p. m., a Nandi Hills to szczególne miejsce pod względem geograficznym. Na wulkanicznych zboczach wzgórz panują idealne warunki do uprawy herbaty i do… treningu biegowego. Przekonali się o tym bracia Marcin i Tomasz Lewandowscy, czyli rodzinny duet biegacza i trenera, który w ramach przygotowań do mistrzostw Europy w Barcelonie w 2010 roku postanowił przeprowadzić eksperymentalny obóz w Kenii. W swoim domu w wiosce Kapsabet gościł ich sam Wilfred Bungei. Efekt? Ze stolicy Katalonii Lewandowscy wracali ze złotym medalem Marcina wywalczonym w biegu na 800 metrów.

Ilość tlenu, jaka znajduje się w powietrzu na Nandi Hills, zmieściłaby się w worku foliowym. Na początku trening w takich warunkach przypomina drogę przez mękę, ale później organizm zaczyna „bronić się” i produkuje więcej czerwonych krwinek, co zdecydowanie poprawia wydolność organizmu. Kiedy Marcin Lewandowski po obozie poddał się wyniszczającej próbie wytrzymałościowej, wytrzymał na bieżni o ponad minutę dłużej, niż podczas poprzedniej wizyty w instytucie w Berlinie, co w przeliczeniu na realia średniodystansowca daje progres liczony w latach świetlnych.

Etos pracy

Istnieje naukowa teoria, która wyjaśniałaby biegowy fenomen plemienia Kalenjin czy też ludu Nandi. W małych populacjach, bardzo często mieszkających na odizolowanym terytorium, istnieje możliwość występowania dryfu genetycznego. Polega on na przypadkowej eliminacji lub dominacji danego wariantu genu. Idąc tokiem twórcy tej teorii – Sewalla Wrighta, Kenijczycy z okolic Nandi Hills mogą charakteryzować się pewnymi cechami, a dryf genetyczny wzmacnia ich występowanie w obrębie tej populacji. Jednak wspomniana wcześniej poprawność polityczna i kontrowersje z rasizmem w tle sprawiają, że nie ma dostatecznej liczby badań, które mogłyby w obiektywny i wyczerpujący sposób opisać ich genetyczne uwarunkowania do biegania.

Mityczny lub istniejący w rzeczywistości „gen długodystansowca” mają nie tylko Kenijczycy. Znakomite wyniki osiągają Etiopczycy, na dowód czego można przytoczyć świeżutki rekord świata Genzebe Dibaby w biegu na 1500 metrów. Zawodniczka pobiła wynik z tzw. „ery koksu”. Hicham El Guerrouj to z kolei ikona szanowanej marokańskiej szkoły biegania. Jest również urodzony w Somalii Brytyjczyk Mohamed Farah. Są też Rosjanie, Turcy, Algierczycy, Erytrejczycy i reprezentanci innych narodów, którzy od czasu do czasu mieszają się w kenijskie porachunki.

Trudno szukać decydującego czynnika w uwarunkowaniach społeczno-kulturowych. Bieganie boso po pagórkowatym terenie już od najmłodszych lat pozwala Kenijczykom na wyrobienie dobrych nawyków biegowych. Jednak w wielu krajach Azji Południowo-Wschodniej obuwie nie jest obowiązkowym elementem garderoby, a i w tej części świata dzieci muszą przemierzać wiele kilometrów w drodze do szkoły. Podobni skromne posiłki, zawierające tylko naturalne składniki, to domena diet mieszkańców wielu innych zakątków globu.

Sukcesu raczej należy upatrywać w połączeniu wielu czynników: genetycznych, geograficznych i społeczno-kulturowych, które występując razem dają efekt „kenijskiej superkompensacji”, a połączeniem tych ogniw jest z pewnością wielka pracowitość, jaką cechują się Kenijczycy. Nie jest to tylko naród wybitnych lekkoatletów. Pisarz Ngũgĩ wa Thiong’o był wykładowcą uniwersytetu Yale i być może po licznych nominacjach w końcu zostanie mu przyznana Literacka Nagroda Nobla. Pani profesor Wangari Maathai za działalność na rzecz ekologii i równouprawnienia kobiet w Kenii otrzymała Pokojową Nagrodę Nobla. I zmieściłoby się tutaj jeszcze wiele wybitnych postaci, ale paradoksalnie listę zamkniemy na sylwetce polityka, który nie ma kenijskiego paszportu – Barack Obama, czyli czterdziesty czwarty prezydent Stanów Zjednoczonych jest potomkiem kenijskiego plemienia Luo, skąd wywodzi się jego ojciec.

1 KOMENTARZ

Zostaw odpowiedź