Co sezon w hiszpańskiej Primera Division pojawiają się piłkarze szerzej nieznani, żeby nie napisać anonimowi, którzy z wielkim przytupem i nutką szaleństwa wkraczają na iberyjskie boiska. Nowe twarze wnoszą do rozgrywek La Liga wiele kolorytu i niebanalnej techniki. W bieżącej kampanii w barwach Villarrealu furorę robi niezwykle utalentowany, młody, a przy tym bardzo skromny, argentyński zawodnik Luciano Vietto.

Spełniony sen

21-letni Luciano Vietto przebojem wdarł się do składu „Żółtej Łodzi Podwodnej” i z marszu zaczął stanowić o sile napędowej zespołu prowadzonego przez Marcelino. Debiutancki sezon snajpera rodem z Ameryki Południowej jest niczym piękny hollywoodzki sen, który trwa w najlepsze. Vietto imponuje nie tylko skutecznością, ale również zadziwiającą dojrzałością i inteligencją, a jego błyskotliwe zagrania są miodem na serca dla wszystkich fanów klubu z El Madrigal. Pole karne to jego królestwo, którego nie odda bez ostrej walki.

Nareszcie los się do niego uśmiechnął. Nie zawsze było bowiem tak kolorowo…

Bliski końca kariery

W 2010 roku kariera Argentyńczyka, pochodzącego z Balnearii – miejscowości położonej w prowincji Cordóba (podobnie jak Mario Kempes), zawisła na włosku i naprawdę niewiele brakowało, aby runęła niczym domek z kart. Istniały bowiem poważne przesłanki, że 16-letniemu Vietto nie będzie dane dalej kopać piłki. Powodem tego było wydarzenie, o którym dzisiaj pewnie niewiele osób wie albo pamięta. Argentyńczyk był wtedy zawodnikiem Estudiantes La Plata, które niespodziewanie postanowiło zrezygnować z jego usług z powodu zbyt wątłej budowy ciała. Vietto bardzo to przeżył i był bliski porzucenia gry w piłkę na zawsze. Sam zawodnik wspominał to wydarzenie w rozmowie z hiszpańskim dziennikiem AS:

Nie wiem czemu nie wyszło. Tak naprawdę nie dostałem szansy. Podjęto decyzje, które bardzo bolały.

Luciano Vietto
źródło: fanpage Vietto na Facebooku

Wtedy wielkiego wsparcia udzielili mu rodzice. Nakłonili syna, aby się nie poddawał i pokazał swój talent w Racingu Club de Avellaneda, z którym postanowili szybko dopiąć wszystkie szczegóły transferu. Okoliczności przejścia Vietto do argentyńskiego klubu można porównać do wygranego losu na loterii, a osobą, której nastolatek mógł zawdzięczać angaż, okazał się sam Diego Simeone, aktualny trener Atletico Madryt. Pod kuratelą szkoleniowca z Argentyny Luciano zaliczył debiut w Primera Division i do dzisiaj dziękuje mu za to, podkreślając często:

Simeone zaufał mi i będę mu wdzięczny za to do końca życia. 

W kolejnym sezonie zatrudniono nowego trenera, Luisa Zubeldię. Dla Vietto decyzja ta okazała się najlepszą z możliwych. Szkoleniowiec Racingu zdecydowanie postawił na młokosa, dając mu prawdziwą szansę zaistnienia w swoim zespole. Młody Argentyńczyk nie tylko jej nie zmarnował, ale wykorzystał z nawiązką. Już w swoim drugim meczu pod wodzą Zubeldii 18-latek zadziwił wszystkich strzelając hat-tricka. W pierwszym sezonie w barwach Racingu zrobił imponujące wrażenie. W 32 meczach uzbierał 13 bramek. Wszyscy eksperci zachwycali się niezwykłym talentem Vietto i wieszczyli mu transfer do silnego europejskiego klubu, na czele z Realem Madryt, Liverpoolem czy też PSG. Sam Zubeldia użył bardzo trafnego spostrzeżenia, które pasuje do snajpera jak ulał. Jego wypowiedź przytacza serwis UEFA.com:

Vietto różni się od wszystkich. Ma twarz młodego chłopca, ale na boisku robi niesamowite rzeczy.

Następne rozgrywki (2013/14) były znacznie bardziej wyboistą drogą dla Argentyńczyka, niż mogłoby się wydawać. Komplementy kierowane pod adresem snajpera, a także presja i popularność, które wzrastały z każdym meczem, odbiły się na jego formie negatywnie. Vietto mocno spuścił z tonu i w całym sezonie zdobył zaledwie 5 goli. Forma Racingu również pozostawiała wiele do życzenia. Dodatkowo klub miał spore problemy finansowe. Na pewno nie pomogła mu rekordowa zmiana trenerów. W ciągu 11 meczów roszady na tym stanowisku miały miejsce aż 5 razy! W wyniku trudnej sytuacji naprawdę niewiele brakowało, aby klub z przedmieść Buenos Aires spadł do drugiej ligi. Zarówno dla Vietto, jak i dla ekipy z Avellanedy był to zjazd po równi pochyłej. Natomiast samemu napastnikowi po zakończonym sezonie przerwa w rozgrywkach z pewnością mogła tylko pomóc. Dzięki temu miał czas na zebranie myśli i jak najlepsze przepracowanie okresu przygotowawczego przed kolejną ligową kampanią.

Vietto po podpisaniu kontraktu z Villarreal CF.
źródło: fanpage Vietto na Facebooku

Latem 2014 roku Vietto był bardzo bliski przenosin do Valencii, która zakontraktowała najlepszego przyjaciela Argentyńczyka – pomocnika Rodrigo de Paula – i miała także opcję pierwokupu napastnika Racingu. Ostatecznie wobec dużej konkurencji w zespole postanowiła zrezygnować z tego przywileju i po Vietto zgłosił się inny hiszpański klub – Villarreal CF. W sierpniu Argentyńczyk przeniósł się w końcu do wymarzonej Hiszpanii. Ekipa z El Madrigal zapłaciła za 20-latka około 5,5 mln euro. Jednak „Żółta Łódź Podwodna” nie jest jedynym właścicielem zawodnika – posiada 80 proc. praw, natomiast pozostałe 20 proc. należy do jego agenta, Jorge Cyterszpilera.

Vietto podąży ścieżką Riquelme i Forlana?

Villarreal w przeszłości reprezentowało kilku wybitnych piłkarzy pochodzących z Ameryki Południowej, kładąc na grę zespołu stempel najwyższej jakości. Wystarczy chociażby wspomnieć o dwóch najbardziej popularnych graczach najnowszej ery klubu, czyli XXI wieku. Mowa o wirtuozie środka pola Juanie Románie Riquelme oraz bramkostrzelnym napastniku Diego Forlánie. Asysty i bramki Argentyńczyka oraz seryjnie strzelane gole przez Urugwajczyka firmowały spektakularne występy Villarrealu w lidze hiszpańskiej, a także w europejskich pucharach. Po wielu tłustych latach, w których klub został wicemistrzem Hiszpanii i w pięknym stylu toczył walkę w półfinałach Ligi Mistrzów i Pucharze UEFA oraz wygrał nieistniejący już Puchar Intertoto, apetyty na sukcesy zostały rozbudzone na nowo. A to wszystko za sprawą jednego człowieka. W sezonie 2014/15 w zespole Marcelino pełnym blaskiem błyszczy gwiazda Luciana Vietto, który w 26 meczach trwającego sezonu Primera Division trafił do siatki już 12 razy i zaliczył 2 asysty. Swoją formą i popisami strzeleckimi młodziutki Argentyńczyk zachwyca nie tylko w krajowych rozgrywkach, ale także w pucharach. W Lidze Europy Vietto strzelił w bieżącej edycji już 8 bramek i aż 6 razy miał bezpośredni udział przy golach kolegów, a potrzebował do tego zaledwie 12 spotkań!

1 KOMENTARZ

Zostaw odpowiedź