Czwartkowe zwycięstwo gospodarzy turnieju z Brazylią 28:23 zainaugurowało 24. edycję mistrzostw świata w piłce ręcznej. Niestety, od porażki 29:26 z Niemcami turniej rozpoczęła nasza reprezentacja, jednak nie odbiera nam to szans na sukces w dalszej fazie, gdyż w przeciwieństwie do mistrzostw Europy, na mundialu po wyjściu z grupy następuje rywalizacja play-off. Nie jest to jedyna różnica między mistrzostwami Starego Kontynentu a świata.

Co ciekawe, w mistrzostwach globu występuje mniej klasowych drużyn. Wynika to z faktu, że Staremu Kontynentowi przysługuje jedynie połowa miejsc w turnieju, przez co wiele mocnych drużyn, takich jak Serbia czy Węgry nie przebrnęły europejskich kwalifikacji, przegrywając z mocniejszymi rywali. Dlatego już przed startem turnieju można założyć, że całe podium zostanie zajęte przez drużyny z Europy. Która reprezentacja ma jednak największe szanse na zdobycie złotego medalu, kto okaże się odkryciem turnieju oraz jak przedstawiają się na tym tle grupowi rywale biało-czerwonych? Na te wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć poniżej.

Faworyci turnieju:
                                                Francja

Francuzi na każdej mistrzowskiej imprezie uznawani są za głównych faworytów. Nie inaczej będzie teraz, tym bardziej, że mistrzowie Europy będą dodatkowo umotywowani faktem, że na ostatnim mundialu zajęli dopiero 6. miejsce, które można uznać za ogromną klęskę tej drużyny. Głównym atutem trójkolorowych niewątpliwie jest doświadczenie. Poza Thierrym Omeyerem, który zakończył reprezentacyjną karierę, trzon zespołu, który dla swojej reprezentacji wygrał praktycznie wszystko, co było do wygrania, się nie zmienił. Aż 8 zawodników ma na swoim koncie ponad 100 występów w koszulce reprezentacyjnej i wiele meczów w najważniejszych imprezach. Poza tym zespół od 2001 roku prowadzi Claude Onesta, który ma doskonały kontakt z zawodnikami, co przekłada się na dobrą atmosferę w drużynie. Francuzi mają też wielu znakomitych zawodników, na czele z rozgrywającym FC Barcelony, Nikolą Karabaticiem, który przez wielu fachowców uznawany jest za najlepszego zawodnika na świecie. Na korzyść trójkolorowych działa również fakt, że w ostatnim czasie część najlepszych szczypiornistów zdecydowała się wrócić nad Sekwanę, aby występować w rodzimej lidze. 6 zawodników spośród powołanej na turniej 18 występuje w klubie Paris Saint-Germain, dzięki czemu są bardzo zgrani ze sobą i przenoszą je na występy w reprezentacji. Jedyną pozycją, która wydaje się trochę odstawać od reszty, to właśnie pozycja bramkarza. Ciężko będzie zastąpić takiego fachowca, jakim był Omeyer, jednak mając takich zawodników jak Karabatic czy Guigou nawet o to kibice trójkolorowych nie powinni się martwić. Dlatego też to właśnie im dajemy największe szanse na wygranie całego turnieju.

Szanse na zwycięstwo: 40 proc.

Hiszpania

Obrońcy mistrzowskiego tytułu z pewnością będą chcieli powtórzyć sukces sprzed 2 lat. Jednak dużym handicapem była wtedy własna publiczność, której doping niósł Hiszpanów, szczególnie w finale, gdzie praktycznie zdemolowali Duńczyków. Największym atutem drużyny z Półwyspu Iberyjskiego jest bardzo dobra gra w obronie. Hiszpanie rzadko dają sobie rzucić więcej niż 30 bramek w meczu. Duża zasługa w tym świetnych bramkarzy. To właśnie na tej pozycji panuje największa rywalizacja w reprezentacji, ale to nic dziwnego, skoro trener Manolo Cadenas, który jest również szkoleniowcem szczypiornistów Wisły Płock, ma do dyspozycji takich zawodników, jak Sierra i De Vargas. W polu również ciężko byłoby znaleźć pozycję, na której Hiszpanie nie mieliby klasowego zawodnika. Wystarczy wyróżnić chociażby Alberto Rocasa, który jest w każdym turnieju jednym z najbardziej bramkostrzelnych zawodników swojej drużyny. Warto również zaznaczyć, że oprócz trenera Cadenasa, reprezentacja Hiszpanii ma jeszcze innego przedstawiciela polskiej ligi w składzie, a jest nim Julen Aguinagalde, który w piątkowym spotkaniu z Białorusią rzucił dla swojej ekipy największą liczbę bramek. Co ciekawe, w tym roku Cadenas powołał niewielu zawodników z drużyny, która zwyciężyła 2 lata temu. Szkoleniowiec zdecydował się więc na znaczące odmłodzenie składu. Jednym z „młodych” wilków jest syn trenera Vive Kielce, Alex Dujszebajew, który ma odpowiednie umiejętności, aby zostać odkryciem tego turnieju.

Szanse na zwycięstwo: 20 proc.

Polacy czarnym koniec mundialu?
Dania
Czy Mikkel Hansen kolejny raz poprowadzi Duńczyków do sukcesu na mś?
Creative Commons

Nie bez przyczyny pisząc o Duńczykach wyróżniłem na zdjęciu Mikkela Hansena, który jest mózgiem i sercem drużyny trenera Guðmundura Guðmundssona. Praktycznie to on decyduje o każdej akcji Skandynawów, często rozgrywając akcje indywidualne, a piłka po jego rzutach leci z prędkością ponad 100 km/h. Mimo że większość reprezentacji stosuje przeciwko Hansenowi krycie indywidualne, to nie przeszkadza mu to w zdobywaniu wielu bramek. Oprócz Hansena finaliści poprzednich mistrzostw świata mają świetnych skrzydłowych, którzy starają się jak tylko mogą, aby odciążyć swojego lidera od zdobywania bramek. Większość z nich, jak Lindberg czy Eggert, trafiają do siatki rywali po szybkich kontratakach, co również jest znakiem rozpoznawczym tej drużyny. Duńczycy grają prawdopodobnie najszybszy handball spośród wszystkich ekip występujących w Katarze. Poza faktem, że zespół Guðmundssona jest jednym z głównych faworytów do końcowego tryumfu, to jest również grupowym rywalem naszej reprezentacji. W ostatnim czasie mieliśmy okazje często w mistrzowskich imprezach rywalizować z tą drużyną i niestety większość z nich przegrywaliśmy. Jednak w najważniejszym meczu dla polskiego szczypiorniaka, który miał miejsce w półfinale mistrzostw świata w 2007 roku, zwyciężyliśmy po dwóch dogrywkach, co pokazuje, że jednak możemy ich pokonać. Tym bardziej, że Duńczycy dosyć słabo zaczęli turniej, sensacyjnie remisując z Argentyną.

Szanse na zwycięstwo: 20 proc.

Grupowi rywale Polaków:
Niemcy
MŚ w Katarze. Polska przegrała z Niemcami 29:26
Creative Commons

Mimo że Polacy mecz z drużyną naszych zachodnich sąsiadów maja już za sobą, to wciąż warto pochylić się nad tym zespołem. Niemcy, którzy dostali się do katarskiego turnieju kuchennymi drzwiami – dzięki dzikiej karcie przyznanej przez IHF, przyjechali na imprezę praktycznie bez większego obciążenia psychicznego. Wynika to z faktu, że w reprezentacji brakuje kilku najważniejszych zawodników, na czele z Holgerem Glendorfem. Jednak wczorajsze spotkanie z Polakami pokazało, że Niemców nie można przekreślać, nawet w walce o największe laury mundialu. Największy wkład w zwycięstwo podopiecznych Dagura Sigurðssona miała dwójka Weinhold i Gensheimer, która rzuciła 16 z 29 bramek Niemców. Na szczególne wyróżnienie zasłużył zwłaszcza Weinhold, który raz po raz zwodem do lewej strony ogrywał naszą obronę. Rozgrywający THW Kiel już przed turniejem kreowany był na lidera niemieckiego zespołu, pokazując swój potencjał w meczach Bundesligi. Nasi zachodni sąsiedzi bardzo odmłodzili swoją drużynę, dlatego też nie spodziewano się po nich niczego wielkiego, jednak w tym szaleństwie może znaleźć się metoda. Tym bardziej, że Niemcy od sukcesu w 2007 roku notorycznie na kolejnych mistrzostwach zawodzili, mimo że mieli naprawdę wielkich graczy. Mimo udanego otwarcia, reprezentację Niemiec zaliczyłbym do wielkich niewiadomych turnieju, dlatego też uważnie będę przyglądał się ich dalszym poczynaniom.

Szanse na wyjście z grupy: 90 proc.

Argentyna

Drużyna z Ameryki Południowej, poza Katarem, który na ten turniej naturalizował europejskich zawodników, wydaje się być w tym momencie najsilniejszą spośród zespołów spoza Europy, co tylko udowadnia do jak ciężkiej grupy trafili biało-czerwoni. Argentyńczycy, jak już wspominałem, świetnie rozpoczęli turniej, remisując z Duńczykami 24:24. Główna w tym zasługa Federico Pizarro, który rzucił aż 8 goli. To, że zespół Albicelestes coraz częściej walczy jak równy z równym z najlepszymi drużynami globu wynika z faktu, że coraz więcej zawodników tej drużyny przenosi się do lig europejskich, gdzie mogą uczyć się handballu od najlepszych zawodników na świecie. Główny kierunek, jaki obierają Argentyńczycy to liga francuska. Obecnie występuje tam 5 graczy, którzy, wraz z Pizarro – po mistrzostwach świata prawdopodobnie też przeniesie się do Europy, stanowią o sile argentyńskiego zespołu. Nasz niedzielny rywal będzie się starał zrobić psikusa europejskim drużynom z grupy d i z niej awansować (przypomnijmy, że z każdej grupy wychodzą po 4 zespoły). Sam awans podopieczni Eduardo Gallardo mogliby już uznać za spory sukces.

Szanse na wyjście z grupy: 20 proc.

Rosja
Gwiazda reprezentacji Rosji - Konstantin Igropulo
Creative Commons

Mimo że Rosjanie od kilku lat nie mogą nawiązać do sukcesów drużyny z lat 90., kiedy to Sborna dwukrotnie zdobywała tytuł najlepszego zespołu globu, to w dalszym ciągu trzeba na nich uważać. Wynika to z faktu, iż mają oni wielu wybitnych szczypiornistów, którzy odgrywają najważniejsze role w najlepszych klubach Europy. Igropulo, Chipurin czy Dibirov są to nazwiska bardzo dobrze znane fanom handballu. Jednak w żaden sposób te indywidualności nie mogą przełożyć się na sukces w dużej imprezie. Przyczyną takiego stanu rzeczy może być właśnie brak kolektywu, chociaż większość podopiecznych Olega Kuleshova wywodzi się z ligi rosyjskiej, w związku z czym powinni się między sobą dobrze dogadywać i być zgrani. Jeśli chodzi zaś o bezpośrednie spotkania między naszą reprezentacją a Sborną, to zawsze są one bardzo emocjonujące i do końca nie wiadomo, który z zespołów wyjdzie zwycięsko z tej batalii. Chociaż z ostatnich 5 spotkań aż czterokrotnie to nasi szczypiorniści wychodzili zwycięsko. Nie inaczej powinno być i tym razem, jednak Rosjan nigdy nie można lekceważyć. Wydaję się, że szczytem możliwości tego zespołu podczas tej imprezy jest wyjście z grupy, gdyż w fazie play-off grupa d „połączy się” z grupą c, w której są między innymi Francuzi, a także zawsze bardzo groźni Szwedzi i Islandczycy. Polska swój mecz z Rosją rozegra w najbliższy wtorek.

Szanse na wyjście z grupy: 75 proc.

Poza wyżej wymienionymi drużynami, razem z polskim zespołem w grupie d są jeszcze Duńczycy, których zaliczyłem do grona faworytów całego turnieju, a także zespół Arabii Saudyjskiej, o której można napisać jedynie, że będzie chłopcem do bicia. Jeśli chodzi zaś o naszą drużynę, to w następnych meczach musimy zagrać bardziej stanowczo w obronie i lepiej wykorzystać momenty w liczebnej przewadze, gdyż była to główna przyczyna naszej porażki z Niemcami.

1 KOMENTARZ

Zostaw odpowiedź