Przedstawiamy sylwetkę latającego samuraja

Noriaki Kasai to ewenement na skalę światową. Niezniszczalny samuraj od 25 lat cieszy kibiców swoją obecnością na skoczni i nic nie robi sobie ze swoich 42 lat na karku. Mało tego, skacze lepiej niż niejeden o dekadę młodszy od niego kolega. To już 25. sezon Noriakiego Kasai w Pucharze Świata, a sam skoczek ani myśli kończyć kariery, bo on siłę i ochotę do skakania czerpie z zabawy ukochanym sportem.

Kiedy nasz dwukrotny mistrz olimpijski Kamil Stoch miał obchodzić drugie urodziny, Noriaki Kasai debiutował na arenie międzynarodowej podczas Mistrzostw Świata w Lahti w 1989 roku. To porównanie daje do myślenia. Od tego momentu minęło 25 lat, ale wydaje się, że dla samuraja z Shimokawy czas stanął w miejscu. Nikt, tak jak Japończyk nie potrafi połączyć jakości z nieubłaganie płynącym czasem. Oczywiście, jak każdy zawodnik, miał wzloty i upadki, chwile lepsze i gorsze, ale żeby po tylu latach skakania zdobywać jeszcze medale olimpijskie, co miało miejsce na Olimpiadzie Zimowej w Soczi 2014? Ewenement w czystej postaci.

Wstęp do wielkiej kariery

Noriaki Kasai rozpoczął 25. sezon w Pucharze Świata z przytupem!
Źródło: Aktiv I Oslo.no/Creative Commons

Pierwszym wielkim sezonem w jego karierze był ten, przełomu lat 1991/1992. To wtedy Noriaki po raz pierwszy stanął na podium Pucharu Świata w Lahti, a parę konkursów później odniósł swój pierwszy ogromny sukces, jakim był tryumf w Mistrzostwach Świata w lotach narciarskich w czeskim Harrachovie. Ta odsłona Pucharu Świata była wyjątkowa tym bardziej, że zakończył go jako brązowy medalista klasyfikacji generalnej.

Był to jedyny sezon, kiedy w swojej wieloletniej karierze latający samuraj mógł poszczycić się tytułem mistrzowskim. Dalej były wielokrotne wicemistrzostwa i brązowe medale wielkich imprez – indywidualnie, jak i drużynowo. W swoim niezwykłym dorobku ma aż siedem udziałów w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Ale nie tylko liczby i tytuły są warte odnotowania. Ciekawym wątkiem w jego karierze jest fakt, że Japończyk rozpoczynał swoją karierę w czasie, kiedy skoczkowie skakali jeszcze stylem równolegle ułożonych nart. W związku z tym musiał się przestawiać do stylu V, który obecnie prezentują zawodnicy podczas skoków. Jak sam przyznawał, zmiana stylu do najłatwiejszych zadań nie należała. Obecnie, jego skoki od wielu lat są wzorem do naśladowania poprzez swoją nienaganną, głęboko wychyloną między narty sylwetką.

Noriaki Kasai jest jak wino – im starszy, tym lepszy

Kiedy Kasai odnosił swój pierwszy sukces, na świecie nie było jeszcze Andreasa Wellingera – 19 – letniego skoczka, który w premierowy weekend w konkursie Pucharu Świata w Klingental wylądował na trzecim miejscu. Takie porównania oddziałują na wyobraźnię i przy postaci 42 – letniego Japończyka nie sposób od nich uciec. W skokach narciarskich pojawiają się coraz to nowsze twarze, a weterani z upływem czasu, najczęściej po 30 – roku życia odchodzą na sportową emeryturę, tymczasem, Noriaki Kasai wciąż jest, ma się całkiem dobrze i o końcu kariery ani myśli.

Noriaki Kasai może liczyć na wsparcie japońskich kibiców, którzy dopingują go na skoczniach całego świata.
Źródło: Denis Polyakov/Creative Commons

To, że ma się dobrze, to mało powiedziane. Dowodem jest sezon 2013/2014, który był kolejnym niesamowitym okresem w karierze Noriaki Kasai’ego. Świat zachwycał się jego formą i zwycięstwem w Tauplitz, na które niektórzy patrzyli z przymrużeniem oka, jako wspaniały prezent dla tak zasłużonego zawodnika. Tym wyczynem Japończyk został najstarszym zwycięzcą Pucharu Świata w historii.  Tytuł godny, ale Noriaki nie miał zamiaru na tym poprzestać. Niewielu jeszcze obstawiało, że Kasai zgotuje swoim kibicom wielką niespodziankę na zbliżającej się Olimpiadzie w Soczi, a tak właśnie się stało. W rywalizacji w konkursie na skoczni K – 125 latający samuraj pofrunął na drugi stopień podium, ustępując jedynie nieosiągalnemu w tych dniach Kamilowi Stochowi. Emocje były jednak obecne do samego końca, ponieważ w drugiej serii niesamowity weteran oddał piękny i daleki skok, ale przewaga skoczka z Zębu, na szczęście dla polskich kibiców, była wystarczająca, by to „Mazurek Dąbrowskiego” mógł wybrzmieć po raz kolejny na rosyjskiej ziemi. Noriaki „musiał” zadowolić się wicemistrzostwem, tym samym stając się najstarszym medalistom zimowych Igrzysk Olimpijskich. Nie był to jednak koniec zdobyczy medalowych dla Azjatów, ponieważ cała japońska drużyna wywalczyła jeszcze brązowy medal w rywalizacji drużynowej. Był to drugi krążek w olimpijskiej kolekcji drużynowej Japończyka, po srebrnym medalu z Olimpiady w Lillehammer 1994. Ale jakby jeszcze wrażeń było mało, Noriaki Kasai zakończył sezon 2013/2014 w lotach na miejscu drugim, nawiązując do swojego sukcesu z sezonu 1998/1999, natomiast w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata był czwarty.

Czy w takim razie, po tak niesamowitym sezonie Noriaki Kasai w ogóle myśli o zakończeniu kariery? Jak napisał portal berkutschi.com, sympatyczny Japończyk krótko podsumowuje swoje podejście do tego tematu:

„Podczas kolejnych Igrzysk będę miał 45 lat, a przy kolejnych 49. Mam nadzieję, że moje wyniki będą dalej satysfakcjonujące i że poprawię technikę, tak że będę mógł się przygotować do kolejnych startów olimpijskich”

Na pewno żaden z kibiców Japończyka nie miałby nic przeciwko, aby ich ulubieniec skakał tak długo, jak tylko będzie mu to sprawiać radość. Pytania o zakończenie kariery wydają się być kompletnie bezpodstawne. Być może sam skoczek, jak i jego kariera dopiero się rozkręcają… Z delikatnym przymrużeniem oka można tak stwierdzić, a żeby nie być gołosłownym, wystarczy przytoczyć przykład niedzielnego konkursu Pucharu Świata w Kussamo, kiedy to Japończyk wylądował na pierwszym stopniu podium ex aequo z drugim weteranem skoków, ale o prawie dekadę młodszym Simonem Ammanem, który również przeżywa renesans swojej formy. Patrząc więc na wyczyny tychże dwóch doświadczonych zawodników śmiało można stwierdzić, że weterani skoków narciarskich w tym sezonie mają jeszcze większą ochotę zwyciężać w tegorocznej odsłonie PŚ, a jeśli chodzi o Noriaki Kasai’ego i jego plany startów do 50. roku życia, ma on jeszcze sporo czasu, by sięgnąć po kilka brakujących tytułów w jego karierze. Takiego podejścia do sportu i optymizmu, jakie ma w sobie sympatyczny Japończyk można życzyć każdemu sportowcowi.

1 KOMENTARZ

Zostaw odpowiedź