Już dzisiaj Polacy zagrają ze Szkotami w kolejnym meczu el. Euro 2016. Wróćmy jednak na moment do historycznego sobotniego sukcesu, jakim była pierwsza w dziejach wygrana biało-czerwonych w konfrontacji z zespołem Niemiec, aktualnym mistrzem świata. Jakie czynniki zadecydowały o zwycięstwie teamu Adama Nawałki nad prowadzącym Die Mannschaft Joachimem Loewem? Przedstawiamy cztery powody.

1. Reprezentacja Polski zagrała po raz pierwszy od niepamiętnych czasów jako zwarty i solidarny zespół, który stanowił na boisku kolektyw z prawdziwego zdarzenia. Każdy z zawodników był zdyscyplinowany taktycznie i wiedział, jaką rolę miał przypisaną na boisku. Ponadto z wielkim poświęceniem i z pełnym zaangażowaniem uczestniczył w grze. Obrońcy wykazywali się konsekwencją od pierwszego gwizdka sędziego oraz, co najważniejsze, zachowali pełną koncentrację aż do samego końca meczu, nie dopuszczając do straty ani jednego gola. Twarde i skuteczne pojedynki z mistrzami świata często kończyły się blokami czy też ofiarnymi wślizgami polskich defensorów, którzy umiejętnie wybijali z rytmu niemieckich zawodników. Natomiast pomocnicy inteligentnie przerywali akcje rywali, przechwytując dużo piłek, a także stanowili łącznik z linią ataku, która okazała się być zabójczo skuteczna – bramka Milika na 1:0 i asysta Lewandowskiego przy bramce Mili na 2:0. Najmocniejszą stroną formacji ofensywnej była skuteczność, którą Polska do tej pory raczej nie imponowała. Biało-czerwoni oddali zaledwie 3 celne strzały na bramkę rywali i zdobyli dwa gole! Wykazali się więc także niebywałą precyzją pod bramką Manuela Neura.

2. Bardzo słaba dyspozycja niemieckich bocznych obrońców – prawego, debiutanta Antonio Ruedigera, oraz lewego, Erika Durma. Obaj dopiero zaczynają swoją karierę reprezentacyjną. Ich brak doświadczenia był bardzo widoczny w konfrontacji z Polską. Najbardziej wymownym przykładem jest fakt, że dotychczas wystąpili w barwach narodowych, łącznie zaledwie 3 razy! Defensorzy, odpowiednio Stuttgartu i Borussii Dortmund, stanowili najsłabsze ogniwa w starciu z biało-czerwonymi. Popełniali dużo prostych błędów, a ponadto mieli wyraźne braki szybkościowe, a także techniczne. Przy golu na 2:0 Lewandowski ograł Durma z dziecinną łatwością i wyłożył jak na tacy piłkę do Sebastiana Mili, który nie mógł zmarnować doskonałej okazji do podwyższenia rezultatu. Dwóch nieopierzonych żółtodziobów, bardziej Durm, przyczyniło się do pierwszej porażki Niemców w meczu eliminacyjnym od siedmiu lat! Wydaje się, że w tej chwili największym zmartwieniem Joachima Loewa jest obsada bocznych sektorów formacji defensywnej. Zakończenie kariery reprezentacyjnej przez Philippa Lahma pozostawiło bardzo dużą wyrwę w obronie i zajmie jeszcze dużo czasu, aby znaleźć zawodnika tej klasy i na tym poziomie, aby reprezentacja Die Mannschaft mogła być spokojna i mieć komfort w linii defensywnej.

3. Zmysł, intuicja i świetna, a jednocześnie niezwykle wartościowa zmiana. Selekcjoner biało-czerwonych wprowadził w 77. minucie na boisko, krytykowanego zewsząd, Sebastiana Milę, który od 2006 roku wystąpił w koszulce z orłem na piersi zaledwie trzy razy! Był już, co prawda powołany na mecz z Gibraltarem, ale wtedy nie podniósł się z ławki choćby na chwilę. To właśnie pomocnik Śląska Wrocław zdobył w końcówce meczu drugiego gola, pieczętującego okazałą wygraną Polski nad mistrzami świata 2:0. Co ciekawe, 32-latek zmienił strzelca pierwszej bramki dla Polski – Arkadiusza Milika.

4. Wojciech Szczęsny, który zagrał, bez cienia wątpliwości, najlepszy mecz w karierze. Polski bramkarz obronił osiem groźnych strzałów Niemców. Niektóre interwencje były najwyższych lotów. Refleks, świetne ustawianie się i koncentracja – te czynniki były u Szczęsnego na najwyższym, dotąd raczej niespotykanym, poziomie. Słynący z wielkiej pewności siebie golkiper Arsenalu wzbił się na wyżyny swoich umiejętności, a przypięta do niego łatka wciąż utalentowanego, ale często nonszalanckiego bramkarza poszła w niepamięć. Przez całym mecz imponował spokojem, a także znakomitą grą między słupkami. Nie dał się pokonać ani razu, a w kilku sytuacjach sprzyjało mu także szczęście – raz piłka minimalnie minęła słupek po strzale Karima Bellarabiego, a raz uratowała go poprzeczka po próbie Podolskiego. Według dziennikarzy niemieckiej gazety „Kicker”, to właśnie Polak zatrzymał Niemców i był bohaterem meczu. Od dziennika dostał wyśmienitą notę 1,5.

Reprezentacja Adama Nawałki wygrywając z Niemcami dała bardzo dobre świadectwo całej polskiej piłce i pokazała nowe, bardzo dawno nieoglądane, a przy tym skuteczne oblicze. Po dwóch meczach biało-czerwoni mają komplet sześciu punktów z bilansem bramkowym 9:0. Kolejnym wymagającym rywalem będzie Szkocja, z którą zmierzą się dzisiaj wieczorem.