Za nami już 1/5 sezonu Ekstraklasy, a na szczycie tabeli znajduje się sensacyjnie Piast Gliwice – zespół, który swoim potencjałem kadrowym i finansowym nie ma prawa równać się ani z Legią Warszawa, ani z Lechem Poznań. Ekipa z Górnego Śląska – biedna jak mysz kościelna – zadziwia zarówno ekspertów, jak i całą Polskę swoją znakomitą grą i wynikami. Po 7 kolejkach sezonu 2015/16 to Piastunki rozdają karty (18 zdobytych punktów na 21 możliwych!) i mają aż 7 oczek przewagi nad grupą pościgową. Jaki jest zatem przepis na sukces skromnego klubu z Gliwic?

W poprzednich rozgrywkach Ekstraklasy klub z województwa śląskiego zajął niezadowalające 12. miejsce. Było to dużym rozczarowaniem dla kierownictwa Piasta, a także wszystkich osób związanych z klubem. Dodatkowo latem zespół opuścił najlepszy snajper i król strzelców poprzedniego sezonu – Kamil Wilczek, który postanowił kontynuować swoją karierę we włoskim Carpi FC – beniaminku Serie A. Ponadto Piastunki pozostały bez reżysera gry i znakomitego wykonawcy rzutów wolnych – Konstantina Vassiljeva. Estończyk przeszedł do Jagiellonii Białystok, gdzie z miejsca stał się jedną z największych gwiazd początku sezonu ekstraklasy 2015/16.

Pomimo wielu przeciwności losu, skromnego budżetu i odejścia przed sezonem dwójki najlepszych zawodników, włodarze ekipy z Górnego Śląska postanowiły dokonać przemyślanych i wartościowych wzmocnień. Do kadry Piasta dołączyło dwóch Czechów – pomocnik Kamil Vacek (z przeszłością we włoskim Chievo Verona) oraz napastnik Martin Nespor (Sparta Praga) – którzy błyskawicznie wkomponowali się do zespołu, będąc ważnymi ogniwami w talii Radoslava Latala. Oprócz czeskiego zaciągu na stadionie miejskim, usytuowanym przy ul. Okrzei, zameldowali się również: niezwykle ofensywnie usposobiony lewy obrońca ze Słowacji – Patrik Mraz, chorwacki snajper Josip Barisić oraz mający w ostatnim roku duże problemy ze zdrowiem, były skrzydłowy Lechii Gdańsk, Mateusz Mak.

Kondycja fizyczna ponad wszystko

Szkoleniowiec Piasta Radoslav Latal (były piłkarz Schalke 04 oraz wicemistrz Europy z 1996 roku z reprezentacją Czech) stworzył w Gliwicach solidną drużynę, która nie prezentuje wcale oszałamiającego i wyrafinowanego futbolu, ale bazuje na sile fizycznej, ciężkiej pracy i litrach wylanego na treningach potu. Wszystko to, w połączeniu z dobrym przygotowaniem motorycznym, niezłym zorganizowaniem zespołu w defensywie, zagęszczeniem środka pola oraz agresywnym stylem gry w ofensywie, sprawia, że na Piasta nie ma mocnych. Dotąd jedyną porażką w sezonie była ta z Ruchem Chorzów 0:2.

W koncepcji Radoslava Latala najważniejszą rolę odgrywa dyscyplina taktyczna połączona z walecznością, wytrzymałością i ostrym pressingiem na połowie rywali. Niby niewiele, ale jednak passa 5 ligowych wygranych meczów z rzędu nie może być przypadkiem.

Czeski trener eksperymentuje również w strategii. Piast jest w tej chwili jedyną ekipą Ekstraklasy, która odważnie stawia na grę trzema obrońcami i, w zależności od sytuacji na boisku, potrafi błyskawicznie i bez żadnych kompleksów przejść na kwartet defensywny.

Monolit bez gwiazd

W kadrze Piastunek ciężko doszukać się gwiazdy – piłkarza, który mógłby w pojedynkę rozstrzygnąć losy spotkania. Zatem główną siłą gliwickiego teamu jest monolit, a o obliczu Piasta decydują przede wszystkim piłkarze zagraniczni. Ich dorobek stanowi aż 10 z 12 goli strzelonych przez podopiecznych Latala w Ekstraklasie.

W zespole z Gliwic trudno w tej chwili znaleźć słaby punkt, zawodnika, który obniżałby poziom i jakość gry. W bramce rewelacyjnie spisuje się… 34-letni Jakub Szmatuła – jeden z najbardziej niedocenianych golkiperów w kraju. Były bramkarz Górnika Zabrze i Zagłębia Lubin wybronił Piastowi wygraną z Lechem w Poznaniu, dzięki dwóm interwencjom klasy światowej, a jego parada z 7. kolejki przeciwko Górnikowi Łęczna została wybrana najładniejszą spośród wszystkich. Co ciekawe, dotychczas w Ekstraklasie wystąpił zaledwie… 38 razy.

Zobacz też: Nowe życie Cracovii pod wodzą Jacka Zielińskiego

Na lewej flance obrony bryluje, grający zarówno niezwykle efektownie, jaki i efektywnie w ataku, Patrik Mraz (już 2 gole i 3 asysty!). W pomocy solidną formę prezentuje Marcin Pietrowski sprowadzony z Lechii Gdańsk. Ponadto w drugiej linii coraz lepsze recenzje zbiera Kamil Vacek (autor zwycięskiego gola w Poznaniu), który za czeską granicą wyrobił sobie niezłą markę, a w Serie A rozegrał ponad 30 meczów.

Jednym z liderów teamu Latala jest Słoweniec Sasa Zivec (autor 2 goli). Natomiast w ataku błyszczy, sprowadzony z rezerw Sparty Praga, Martin Nespor. Czech zdobył już 4 bramki w tym sezonie i, gdyby nie przestrzelony rzut karny z Łęczną, jego dorobek byłby jeszcze bardziej okazały. W formacji ofensywnej do formy powoli wraca także Josip Barisić –czołowy snajper Zawiszy Bydgoszcz z poprzedniego sezonu. Chorwat strzelił swojego premierowego gola w ostatnim meczu z klubem z Lubelszczyzny.

Przestroga dla Piasta – dobry początek może być drogą na… dno

Wszyscy w Piaście z pewnością pamiętają poprzedni sezon, kiedy na starcie rozgrywek znakomicie radził sobie GKS Bełchatów, który po 5 meczach miał na koncie aż 11 punktów. Natomiast później Brunatni zachłysnęli się dobrymi wynikami i spoczęli na laurach. W efekcie klub z województwa łódzkiego zafundował swoim fanom zjazd po równi pochyłej i z hukiem spadł z Ekstraklasy, zajmując ostatnią pozycję w ligowej tabeli. Ta sytuacja powinna być przestrogą dla ekipy z Górnego Śląska.

Nikt w zespole z Gliwic nie dopuszcza podobnego scenariusza. Wydaje się jednak, że Piast nie popełni tych samych błędów co GKS. Gwarancją na to jest trener Latal i jego bogate doświadczenie wyniesione z siedmiu lat gry w Bundeslidze w latach 1994-2001.

Czech, korzystając z dwutygodniowej przerwy w rozgrywkach Ekstraklasy, nie myśli o odpoczynku i postanowił zafundować swoim podopiecznym 3-dniowy wyjazd na obóz do Wisły. To właśnie tam Piastunki pracują w pocie czoła, szlifując swoją formę przed kolejnym bardzo ważnym meczem. W 8. serii spotkań zmierzą się w Szczecinie z niepokonaną dotąd w Ekstraklasie Pogonią.

Podsumowując, w ciągu niespełna pół roku Radoslav Latal zbudował w Gliwicach, z grupy rzemieślników i solidnych piłkarzy, drużynę będącą pogromcą faworytów, m.in. Lecha czy też Legii. Z zawodników nie będących wirtuozami wydobył to, co najlepsze i pokazał, jak dużo można osiągnąć bazując na sile fizycznej, niesamowitej wydolności i ruchliwości. Zatem bójcie się kolejni rywale Piasta!

Źródło zdjęcia wyróżniającego: Wikimedia Commons, Adrian Grycuk, CC 3.0

1 KOMENTARZ

Zostaw odpowiedź