W oczekiwaniu na zimę

Skoki narciarskie – letni sezon zakończony. Chociaż „wakacyjna” odmiana tego sportu cieszy się mniejszą popularnością niż zimowa, trzeba oddać, że tegoroczna edycja była bardzo ciekawa i nie chodzi tylko o nowe twarze wśród skoczków, które już niedługo mogą namieszać w Pucharze Świata, ale także z powodu zmian, jeśli chodzi o kombinezony i przekaz medialny konkursów. Czas więc na krótkie podsumowanie lata.

Zawody letnie nie posiadają takiego prestiżu jak rywalizacja na śniegu. Zawodnicy często odpuszczają cały cykl bądź większość zawodów, ponieważ w tym czasie wolą spokojnie potrenować, niekoniecznie na konkursowych skoczniach i w odpowiednim dla siebie rytmie przygotować się do zimy. Do udziału, często jednorazowego w lecie, zachęcają oczywiście konkretne miejsca, w których kibice tłumnie gromadzą się na skoczniach. Takie państwa to przede wszystkim Polska, Austria czy Niemcy. W tych krajach zawsze jest dla kogo skakać.

Wiślana baśń

Tegoroczna letnia Grand Prix zaczęła się w Wiśle 27 lipca na skoczni im. Adama Małysza. W bajecznym konkursie drużynowym nasza kadra w składzie: Kamil Stoch, Maciej Kot, Dawid Kubacki i Piotr Żyła odniosła ogromny sukces, wygrywając rywalizację i deklasując drugich Czechów o ponad 40 punktów. Wynik naprawdę imponujący, bo takie liczby w konkursach letnich nie należą do częstych. Samo rozpoczęcie było rewelacyjne w wykonaniu naszej drużyny. Konkurs indywidualny również zakończył się bardzo udanie, ponieważ Piotr Żyła zajął miejsce drugie, a triumfował największy rywal Kamila Stocha z poprzedniego sezonu zimowego – Peter Prevc.

Alexander Nilssen, creative commons
Źródło: Alexander Nilssen/Creative Commons

Lato dla Jerneja Damjana

Słoweński skoczek już w poprzednim sezonie zimowym pokazał, że wciąż warto się z nim liczyć. W czasie konkursów w Sapporo, gdzie zajął miejsce pierwsze i drugie oraz w Willingen, gdzie był trzeci, 31-letni skoczek przypomniał o sobie kibicom. Równa forma z połowy Pucharu Świata 2013/2014 utrzymała się również w letnim Grand Prix, co pokazał zdobywając pierwsze i drugie miejsce w turnieju w Almatach i kilkakrotnie lądując na podium innych zawodów. Jego dobre występy pozwoliły zapewnić sobie już w przedostatnim konkursie lata zwycięstwo w całej edycji letniej Grand Prix. Często trudno jest utrzymać dobrą formę z lata w sezonie zimowym, ale Damjan dał wyraźny sygnał, że wciąż ma ochotę szybować daleko, a koledzy ze skoczni muszą się z nim liczyć.

Nowe i stare twarze

W każdym sezonie letniego cyklu do rywalizacji wystawiani są, obok znanych skoczków, również młodzi i obiecujący zawodnicy. Nową, a zarazem ciekawą postacią tegorocznej edycji był Phillip Sjoeen z Norwegii, który wywalczył drugie miejsce w całym cyklu letniej rywalizacji. Bardzo młody, bo 19-letni zawodnik dwukrotnie triumfował w japońskiej Hakubie. Był to norweski weekend, bo na drugim i trzecim podium tych konkursów stanął rodak Sjoeena – Daniel Andre – Tande, który również jest młodą nadzieją norweskich skoków. Co do dobrze znanych zawodników sezon letni 2014 do udanych z pewnością mogą zaliczyć Roman Koudelka , który miał imponujący finisz cyklu ( zwycięstwo w Hinzenbach i drugie miejsce w Klingenthal), czy trzeci zawodnik lata Taku Takeuchi.

piotr drabik
Źródło: Piotr Drabik/Creative Commons

„Oby do zimy i się cieszyć!”

Jeśli chodzi o występy polskich skoczków, to najlepszym zawodnikiem lata bez wątpienia był Piotr Żyła, który zameldował się na podium, oprócz wcześniej wspomnianej Wisły, również w Einsiedeln. Ostatecznie cały cykl zakończył na miejscu piątym – najwyżej spośród orłów trenera Łukasza Kruczka. Biorąc pod uwagę liczbę startów Polaków w konkursach, wynik ten jest naprawdę dobry. Piotr to również świeżo upieczony letni mistrz Polski. W konkursie na skoczni normalnej w Szczyrku jego wyższość musieli uznać Kamil Stoch oraz Bartłomiej Kłusek, dla którego było to wielkie osiągnięcie. Sam Piotr nie krył radości z tak dobrego w swoim wykonaniu letniego sezonu:

Całe to lato było dla mnie bardzo udane. Wszystkie skoki, również te treningowe, były naprawdę dobre i na wysokim poziomie. Oby do zimy i się cieszyć!” – mówił w wypowiedzi dla portalu pzn.pl.

Trzeba podkreślić, że skoki Żyły w tym sezonie letnim wyglądały naprawdę dobrze. Widać było pracę nad stylem i podejściem. Nic tylko oczekiwać zimy i trzymać kciuki, że skoki letniego mistrza Polski będą powodem do radości dla niejednego polskiego kibica.

Polskie akcenty

Jeśli chodzi o resztę naszych reprezentantów, to oczywiście trudno pominąć naszego dwukrotnego mistrza olimpijskiego Kamila Stocha, który w letniej Grand Prix nie odegrał wielkiej roli, ale na podium lądował, między innymi w Courchevel (na miejscu trzecim) i w Klingenthal (w czasie kwalifikacji na pozycji drugiej). Równocześnie z letnim turniejem rozgrywany był Puchar Kontynentalny. Tam świetną postawą wykazał się Jakub Wolny. Nasz mistrz świata juniorów triumfował w całym cyklu, ale sezon letni nie zakończył się dla niego szczęśliwie. W czasie skoku kwalifikacyjnego do turnieju letniej Grand Prix w Klingenthal, gdzie również dostał szansę zaprezentowania się, doznał kontuzji kolana, przez co musiał przejść zabieg artroskopii. Na całe szczęście operacja się powiodła i Kuba wraca do zdrowia.

Nowości techniczne

Źródło: Petri Damstén /Creative Commons
Źródło: Petri Damstén
/Creative Commons

Wraz z nadejściem zimy skoki narciarskie czekają pewne zmiany. Pojawią się tak zwane „żółwiki”, czyli ochraniacze na kręgosłup, które każdy ze skoczków będzie mógł zakładać, ale nie będzie to obowiązkowe.  Jeśli chodzi o uniformy skoczków, to sprawa jest prosta – kombinezon u panów nie może być większy w obwodzie niż 3 centymetry, a u pań ta granica wynosi od 2 do 4 cm. W przeszłości niejednokrotnie miały miejsce sytuacje, gdy zawodnicy byli dyskwalifikowani z powodu nieregulaminowych kombinezonów. Wydawać by się mogło, że to błahy błąd, ale jakże irytujący. Szczęście w nieszczęściu dla niektórych FIS pod tym względem zawsze jest nieugięty. Ciekawym przykładem jest sytuacja, kiedy Gregor Schlierenzauer został zdyskwalifikowany za zepsuty zamek w kombinezonie, którego nie dało się zapiąć. Próbowano ratować ten defekt materiału agrafkami czy taśmą klejącą, ale zawodnik i tak został wykluczony z zawodów. Szkoda, bo mógł wygrać ten konkurs lotów przed własną publicznością na skoczni Kulm w Bad Mitterndorf i jednocześnie zrównać się z Adamem Małyszem pod względem liczby zwycięstw.

Tyle jeśli chodzi o anegdoty. Od nowego sezonu zmieni się również oprawa graficzna. Jeszcze w poprzednim sezonie obok nazwiska zawodnika, narodowości, długości skoku, not sędziowskich czy aktualnie zajmowanej pozycji, wyświetlane były wskaźniki wiatru, punkty za warunki wietrzne i długość rozbiegu. Od najbliższego Pucharu Świata tych trzech ostatnich danych zabraknie. Kibic przed ekranem telewizora będzie mógł dowiedzieć się brakujących informacji od komentatora. Być może decyzja FIS była umotywowana faktem, że w przekazie telewizyjnym znajdowało się zbyt dużo danych, przez co obraz rywalizacji mógł być niejasny. Z drugiej jednak strony część kibiców już przyzwyczaiła się do takiej grafiki, a dzięki temu mogła sama interpretować wyniki, liczyć, dodawać, bawić się statystyką. Jaki ostateczny kształt grafiki pokażą nam telewizje transmitujące Puchar Świata? Zmiany mają podobno być „drobne”. Ale będą. Zobaczymy, czy wyjdzie to skokom na dobre.

Zmienić miały się również zasady rozgrywania lotów narciarskich wedle czego skoczkowie mieli być podzieleni na grupy w pierwszej serii rywalizacji, a wyniki z kwalifikacji dodawane do not konkursowych. Nowe zasady testowane były na pierwszych konkursach lata, ale federacja FIS ostatecznie z nich zrezygnowała.

Źródło: Aktiv I Oslo.no/Creative Commons
Źródło: Aktiv I Oslo.no/Creative Commons

Krajobraz po Soczi

Puchar Świata 2014/2015 to kolejny etap rywalizacji po Igrzyskach Olimpijskich w Rosji. Wielu z nas ma jeszcze w uszach dwukrotnie odegrany „Mazurek Dąbrowskiego” na cześć Kamila Stocha. Na naszym mistrzu ciąży więc presja perfekcyjnego skakania, ale jak już sam udowodnił, takie obciążenia nie są dla niego problemem. To po prostu kolejne wyzwanie. A kto będzie w tym roku groźny? Jak zawsze Austriacy, już bez wielkiej gwiazdy Thomasa Morgensterna, ale z Gregorem Schlierenzauerem. Do walki z pewnością włączą się członkowie złotej drużyny z Soczi, czyli Niemcy, a także nieobliczalni Słoweńcy na czele z Peterem Prevcem i kto wie, może Jernejem Damjanem. Powoli odradzają się skoki fińskie, a Norwegowie odzyskują oddech po zeszłorocznej zadyszce. Być może zaskoczą młode wilki skoków, jak choćby wcześniej wspomniani Phillip Sjoeen czy Jakub Wolny, który miejmy nadzieję szybko powróci do pełni sił po feralnym wypadku.

Nadchodzący sezon szykuje się więc niezwykle ciekawie. Jak potoczy się rywalizacja? Tajemnice krok po kroku będziemy odkrywać od 22 listopada.

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź