Bazylea to szwajcarskie miasto liczące zaledwie 180 tys. mieszkańców. Najlepszą jego wizytówką jest tenisista Roger Federer, ale z upływem lat coraz głośniej zaczyna mówić się także o lokalnym zespole piłkarskim FC Basel 1893. W ostatnim czasie klub ten jest nie tylko hegemonem w Szwajcarii (5 mistrzostw kraju z rzędu!), ale także notuje znakomite wyniki w europejskich pucharach, które wzbudzają podziw i odbijają się szerokim echem na całym kontynencie. Co zatem stoi za sukcesami czerwono-niebieskich i na czym polega ich fenomen?

FC Basel
źródło: CC BY-SA 2.0

FC Basel to klub znakomicie zarządzany i skrojony na miarę własnych możliwości ze stabilnym budżetem na poziomie 37-41 mln euro, własną znakomicie prosperującą akademią piłkarską, a także wyselekcjonowanym i jednym z najlepszych jakościowo skautingiem, oraz nowoczesnym stadionem. Od wielu lat Szwajcarzy budują swoją markę na wzór niemiecki. Często bywają porównywani z Bayernem Monachium, a szwajcarski model funkcjonowania klubu może stanowić wzorowy przykład dla innych europejskich „średniaków”, które mogą spoglądać w stronę Bazylei z dużą dozą zazdrości.

Małymi kroczkami, aczkolwiek sukcesywnie z roku na rok FC Basel wzmacnia swoją pozycję na arenie międzynarodowej, a doskonałe wyniki osiągane w europejskich pucharach mogą świadczyć o tym, że wcale nie potrzeba jakichś gigantycznych nakładów finansowych, aby móc śnić, nie tylko o regularnej grze w europejskich pucharach i sprawianiu w każdym sezonie – co najmniej jednej sensacji dużego kalibru, o regularnym kwalifikowaniu się do wiosennej fazy Ligi Europy czy też Ligi Mistrzów.

FC Basel koszmarem angielskich potentantów

FC Basel jest niezwykle skutecznym, a także efektywnym klubem w europejskich pucharach. W ostatnich 6 latach pięć razy grał w fazie grupowej Ligi Mistrzów oraz doszedł do półfinału i ćwierćfinału dwóch edycji Ligi Europy, a także znalazł się w 1/8 finału tegorocznego sezonu LM! Czerwono-niebiescy są prawdziwym postrachem i pogromcą angielskich zespołów w europejskich pucharach. W ostatnich 6 latach mają na rozkładzie takie drużyny jak: Liverpool (awans kosztem „The Reds” do wiosennej fazy 1/8 finału tegorocznej edycji LM), 2 zwycięstwa z rzędu w fazie grupowej z Chelsea Londyn w sezonie 2013/14, czy też pokonanie Manchesteru United 2:1 w 2011 roku. Jakby tego było mało, to w sezonie 2012/13 o sile Szwajcarów przekonał się londyński Tottenham, który został wyeliminowany przez FC Basel w 1/4 finału LE po serii rzutów karnych. Wyśmienite wyniki Helwetów mają swoje odzwierciedlenie w klubowym rankingu UEFA. Obecnie klub ze St. Jacob Park plasuje się na bardzo wysokim 17. miejscu, wyprzedzając m.in. takie futbolowe potęgi jak Juventus Turyn, AC Milan, Lyon, Marsylia, Sevilla czy też Liverpool FC!

Trudne początki Helwetów

Jeszcze 8 lat temu sytuacja Szwajcarów nie rysowała się w tak kolorowych barwach. Cofnijmy się do roku 2007. FC Basel grał wtedy w fazie grupowej Pucharu UEFA. W grupie składającej się z 5 zespołów był outsiderem. Zgromadził zaledwie 2 punkty, a w bezpośredniej konfrontacji z krakowską Wisła przegrał zdecydowanie 1:3. Fatalne wyniki szwajcarskiego klubu stanowiły impuls do wielkich zmian, które nastąpiły w ciągu następnych lat.

Recepta FC Basel na sukces w 6 krokach

Stadion FC Basel
źródło: CC BY-NC-SA 2.0

Pierwszym krokiem była budowa nowego stadionu – St. Jakob-Park, mogącego pomieścić 38 tys. widzów. Oddany do użytku w 2001 roku nowoczesny obiekt szybko zaczął przynosić owocne plony. Dzisiaj na meczach FC Basel regularnie zasiada średnio ponad 20 tys. kibiców, a wpływy z biletów są coraz wyższe. Zyski doszły do pułapu, który spokojnie pozwala na pokrycie pensji wszystkich pracowników.

Po drugie – rozwój własnej akademii i szkolenie młodych adeptów: wychowanków z zespołów młodzieżowych czy też juniorskich (Xerdan Shaqiri, Granit Xhaka, Fabian Frei, Ivan Rakitić czy też Breel Donald Embolo – jeden z najmłodszych strzelców bramki w historii LM), zawodników sprowadzanych z 2. ligi szwajcarskiej za symboliczne kwoty (np. Fabiana Schaara) oraz perełki wyławiane za granicą i później sprzedawane z ogromną przebitką (Felipe Caicedo, Mohamed Salah czy też Mladen Petrić).

Akademia młodzieżowa FC Basel (adepci akademii korzystają z 5 boisk, mimo iż klub posiada ich łącznie aż 16!) nie jest rozwiązaniem tanim, bo rocznie jej utrzymanie kosztuje około 3 mln euro, ale efekty jej pracy widać na każdym kroku. Jest to inwestycja, która przynosi niesamowite zyski. Każdy młody gracz, który trafia do FC Basel szlifuje swoją formę, rozwija umiejętności i nabiera pewności siebie, a później za kwoty przynajmniej kilku milionów euro zostaje wytransferowany do bardziej zamożnych europejskich klubów.

Georg Heitz – dyrektor sportowy FC Basel podkreśla, że akademia, która ostatnio została poddana renowacji, a także rozbudowie jest najważniejszą rzeczą dla prezydenta klubu Bernharda Heuslera i uchyla rąbka tajemnicy o jej funkcjonowaniu:

– Zaczynamy od grup do lat 8, prowadzimy akademię do 21. roku życia. Mamy ponad 20 drużyn. Do 14. roku życia nie ma w pełni zawodowych trenerów. Zatrudniamy sześciu szkoleniowców i wielu im pomagających.

Szwajcarski model skautingu także przynosi znakomite wyniki. Zdaniem jego szefa Rudi Zbindena najważniejsza jest jakość, a nie ilość.

– Na Amerykę Południową mamy jednego skauta, na stałe zakwaterowanego w Buenos Aires. Obsługuje on wszystkie najważniejsze turnieje młodzieżowe od U-15 do U-21. Konkurencja jest ogromna, ale pomaga nam fakt, że Basel to dziś marka.

Jedenastka FC Basel przed meczem w Lidze Europy.
źródło: Facebook, fanpage FC Basel, https://www.facebook.com/fcbasel1893/photos_stream

Oczywiście praca skauta to bardzo ciężkie zajęcie, wymagające wiele poświęcenia i obarczone dużym ryzykiem, czy też ewentualną pomyłką w przypadku oceny danego zawodnika. Nie zawsze wszyscy sprowadzeni gracze spełniają pokładane w nich nadzieję. Negatywny wyjątek od reguły w przypadku FC Basel może stanowić przykład Argentyńczyka Cesara Carignano, który okazał się największą transferową pomyłką w historii klubu (kosztował aż 4,7 mln euro). Jednak większość młodych i perspektywicznych zawodników, którzy trafiają na St. Jacob Park po dwóch-trzech latach jest sprzedawanych z wielkim zyskiem do mocnych europejskich klubów. Wystarczy wymienić kilka nazwisk z ostatnich lat, żeby zobaczyć z jak niesamowitym zjawiskiem, a także fenomenem mamy do czynienia: Xhaka (za 8,5 mln euro do Borussii Moenchengladbach), Shaqiri (za 11,8 mln do Bayernu Monachium), Rakitić (za 5 mln do Schalke), Aleksandar Dragović (za 9 mln do Dynama Kijów), Mohamed Salah (za 16,5 mln do Chelsea), Yann Sommer (za 8 mln do Borussii Moenchengladbach), Zdravko Kuzmanović (za 3 mln do Fiorentiny), Felipe Caicedo (za 7 mln do Manchesteru City), Valentin Stocker (za 3,5 mln do Herthy Berlin) czy też Mladen Petrić (za 3,5 mln do Borussii Dortmund). To tylko kilka najlepszych przykładów zawodników z ostatnich lat, na których zarobiono ogromne pieniądze, liczone od kilku do kilkunastu milionów euro.

Siatka skautingu FC Basel nie jest mocno rozbudowana, ale działa w sposób bardzo efektywny. Co ciekawe, mistrz Szwajcarii zatrudnia tylko 5 skautów, co jest jednym z ewenementów w skali światowej – jednego na stałe w Ameryce Południowej, który monitoruje tamtejszy rynek. Natomiast pozostali 4 są na miejscu w Szwajcarii i w razie potrzeby odbywają podróże na miesiąc w odpowiedni zakątek świata, dogłębnie analizując i przeszukując rynek europejski, a także afrykański, azjatycki czy też australijski. Jednak, aby doszło do podpisania kontraktu z jednym z piłkarzy, warunkiem jest jego stała obserwacja przez co najmniej dwóch skautów.

Piłkarze FC Basel celebrują strzelonego  w europejskich pucharach gola.
Źródło: Facebook, fanpage FC Basel, https://www.facebook.com/fcbasel1893/photos_stream

Kolejnym ważnym elementem funkcjonowaniu FC Basel jest psychologia sportowa. Wiele drużyn na świecie bagatelizuje tę dziedzinę, w ogóle nie zaprząta sobie nią głowy. W szwajcarskim zespole współpraca z psychologiem sportowym jest oczkiem w głowie działaczy klubu i jest na porządku dziennym. Piłkarzom na co dzień pomaga Christian Marcolli, który jest kimś w rodzaju guru od psychologii. Jest to wybitny specjalista w tym zakresie, bowiem pomógł już wielu innym sportowcom szwajcarskim. Wystarczy wymienić chociażby Rogera Federera, czy też całe grupy hokeistów, narciarzy, piłkarzy i koszykarzy. Marcolli (co ciekawe w przeszłości też był zawodnikiem FC Basel) stworzył innowacyjny, autorski program, w którym głównym celem jest dotarcie do konkretnego sportowca, do jego sfery mentalnej. Jego sesje polegają na przygotowywaniu każdego zawodnika z osobna do umiejętności radzenia sobie ze stresem, a także odpowiedniego nastawienia, które w połączeniu z entuzjazmem i zapałem daje zadziwiające efekty. Zawodnik w ten sposób wzmacnia się psychicznie i jest gotowy do uprawiania sportu na najwyższym poziomie poprzez stałe rozwijanie się i doskonalenie swoich umiejętności. Ważna jest przy tym także odpowiednia atmosfera w klubie, niemal rodzinna oraz praca w komfortowych warunkach.

Następnym czynnikiem motywującym zawodników do lepszej gry i odnoszeniu sukcesów jest system płacowy, który obowiązuje w szwajcarskim klubie. Na pensje graczy przeznaczane jest około 43 proc. wszystkich dochodów FC Basel. Dodatkowo kontrakty wszystkich zawodników są skonstruowane w taki sposób, że bezpośrednio do ich kieszeni trafia tylko 50 proc. pieniędzy, natomiast druga połowa jest uzależniona od osiąganych przez zespół wyników.

Ponadto siłą FC Basel jest kolektyw. W ekipie nie ma wielkich gwiazd, owszem można znaleźć w kadrze niezwykle utalentowanych zawodników, takich jak Embolo czy też Frei, ale helwecki zespół opiera swoją kadrę nie tylko na młodych graczach z akademii, ale także na zawodnikach niezwykle doświadczonych (napastnicy: Alexander Frei (zakończył niedawno karierę), czy też 33-letni Marco Streller, który cały czas broni barw czerwono-niebieskich).

Krajowy potentant

Piłkarze FC Basel świętują tytuł mistrza Szwajcarii.
źródło: Facebook, fanpage FC Basel, https://www.facebook.com/fcbasel1893/photos_stream

FC Basel pod wodzą nowego trenera – Portugalczyka Paulo Sousy (zastąpił w lipcu 2014 r. Murata Yakina) pewnie zmierza po 6. z rzędu mistrzostwo Swiss Super League. Na półmetku rozgrywek obrońcy tytułu mają aż 8 pkt przewagi nad drugim zespołem w tabeli, FC Zurych. Można powiedzieć, że w helweckim kraju FC Basel stał się absolutnym hegemonem.

FC Basel wzorem dla Legii?

Umiejętne gospodarowanie budżetem przez klub, a także znakomita polityka transferowa i sieć skautingu, oraz prowadzenie we wzorowy sposób własnej akademii młodzieżowej jest modelowym przykładem tego, jak powinno budować się średni europejski klub za rozsądne pieniądze. Stanowić to powinno wskazówkę dla najlepszego w tej chwili klubu w Polsce – Legii Warszawa. Włodarze stołecznego zespołu powoli i małymi krokami starają się powielać szwajcarskie wzorce. Aby zaistnieć w Europie i odnosić sukcesy ponad aktualny stan klubu konieczna jest konsekwencja i precyzja w działaniu, długofalowa praca nad własną akademią, a także stała rozbudowa wizji klubu, która połączona z rozmachem, jakością i rozwiniętą siatką skautingu powinna w perspektywie kilku sezonów zacząć przynosić wymierne korzyści także w Polsce.