W przygotowaniach do Mistrzostw Świata 2015, których gospodarzem będzie Katar, kadra Michaela Bieglera zawitała do Tunezji. To tam Krzysztof Lijewski i spółka sprawdzali swoją dyspozycję w dwóch meczach przeciwko reprezentacji gospodarzy. Rezultat? Remisowy.

Egzotyczny przystanek w Tunezji był pierwszym z etapów przygotowań do styczniowych Mistrzostw Świata. Obecnie cała Europa walczy w turniejach kwalifikacyjnych do polskich Mistrzostw Europy w 2016 roku, dlatego trener Biegler postanowił stoczyć sparingowane spotkania właśnie z reprezentacją Tunezji. Rywal może i nie z najwyższej półki, ale stawiający głównie na zaskoczenie przeciwnika. W wielkim sporcie warto umieć, radzić sobie z zaskakującymi sytuacji, z którymi niejednokrotnie i nasza drużyna miała problem. Z tego punktu widzenia decyzja, jak najbardziej słuszna, co w konsekwencji pokazały oba mecze.

Hammamet i Sousse

Źródło: Paweł Cieśla Staszek Szybki Jest/Creative Commons
Źródło: Paweł Cieśla Staszek Szybki Jest/Creative Commons

W pierwszym spotkaniu rozegranym 30 październikaw w Hammamet, wcześniej wspomniana taktyka zaskoczenia stosowana przez Tunezyjczyków, dała się we znaki reprezentantom Polski. Na początku biało – czerwoni przegrywali aż 0:5. Gra była falująca. Polacy raz odrabiali straty, by za moment pozwolić ponownie oddalić się piłkarzom ręcznym z Afryki na kilka punktów. Trener Biegler rotował składem toteż na boisku swój debiut w kadrze narodowej zaliczyli Paweł Niewrzawa i Andrzej Rojewski. W najbardziej krytycznym momencie meczu, czyli w 43. minucie na tablicy wyników widniał wynik negatywny dla Polaków aż 18:25. Nieprzypadkowo, jednak nazywa się naszych zawodników „gladiatorami”, dlatego jak przystało na wojowników, Polacy zaczęli systematycznie odrabiać swoje straty. Końcówka spotkania było bardzo nerwowo, przez co sporo zawodników zostało ukaranych czerwonymi kartkami. Mimo to, w ostatniej sekundzie meczu Krzysztof Lijewski zdobył upragnionego gola na wynik 31:31, ale z niezrozumiałych względów sędziowie bramki tej nie uznali, co ostatecznie poskutkowało przegraną Polaków 30:31. Waleczności nie zabrakło, tak samo jak kontrowersji. Niestety, w tej walce nie obyło się również bez ofiar. W jednej z ofensywnych akcji Tunezyjczyków ucierpiał Piotr Grabarczyk. Po meczu i wizycie w szpitalu okazało się, że uderzenie z łokcia, jakie rywal zadał naszemu obrońcy poskutkowało złamaniem nosa i wykluczeniem z drugiego meczu.

Następne spotkanie rozgrywane było w Sousse. Ponownie, jak w pierwszym starciu Polacy musieli gonić wynik. Mecz był twardy, a emocje udzielały się zawodnikom. Oliwy do ognia dolewali sędziowie, którzy niejednokrotnie w sposób skandaliczny podejmowali swoje decyzje. Biało – czerwoni nie potrafili poradzić sobie z ofensywą gospodarzy z centralnego sektora boiska, na której Tunezyjczycy mieli imponująco wysoki procent skuteczności. W 52. minucie polskim szczypiornistom po raz kolejny udało się doprowadzić stan meczu do remisu 22:22. Tym razem jednak ani Tunezyjczycy, ani sędziowie nie przeszkodzili gladiatorom zdobyć trzech ważnych bramek i sięgnąć po zwycięstwo w drugim meczu z wynikiem 25:23.

Wnioski do wyciągnięcia

Źródło: Armin Kübelbeck/Creative Commons 3.0
Źródło: Armin Kübelbeck/Creative Commons 3.0

Michael Biegler od początku podkreślał, że kadra jedzie do Afryki po doświadczenie i przypomnienie sobie schematów gry, które ostatni raz w meczu realizowała przeciwko starciom eliminacyjnym do Mistrzostw Świata przeciwko kadrze Niemiec (dwukrotne zwycięstwo nad naszymi zachodnimi sąsiadami nie było jednak przeszkodą, by Niemcy i tak na katarski mundial mogły jechać, ponieważ światowa federacja przyznała niemieckiej kadrze „dziką kartę”). Tunezyjski remis, jak można było przypuszczać, uwypuklił problemy, nad którymi kadra musi jeszcze popracować. Takimi elementami są gra w obronie i skuteczność w kontrataku. Jeśli chodzi o braki, to nieobecność kontuzjowanych Bartłomieja Jaszki i Mariusza Jurkiewicza była wyraźna, ale mimo to, wszyscy wierzą, że oboje zdołają przygotować się na nadchodzący mundial. Zanim jednak przyjdzie czas na grę w katarskim mundialu, polską reprezentację czekają dwa turnieje towarzyskie. Pierwszy rozegrany zostanie w katowickim Spodku (28 – 30.12) przeciwko Czechom, Węgrom i Słowakom, drugi odbędzie się w Oviedo (9 – 11.01.2015) z udziałem Hiszpanii, Norwegii i ponownie Węgier. Jak widać przed biało – czerwonymi pracowity okres. Kibice już na pewno cieszą się na samą myśl o mistrzowskich emocjach w styczni, które rozpoczną się 16. dnia tego miesiąca w meczu przeciwko, o paradoksie, reprezentacji Niemiec.

Monika Góra

2 KOMENTARZE

Zostaw odpowiedź