Od wielu lat mówi się o polskiej szkole bramkarzy, którzy najpierw wypromowali się w Polsce, a następnie, często z powodzeniem, kontynuowali swoje kariery za granicą. Doskonałymi przykładami zawodników mających mocną pozycję, zwłaszcza w klubach angielskich, są: Łukasz Fabiański, Wojciech Szczęsny, czy też Artur Boruc. Jednak bramkarzem o nie mniejszej skali umiejętności i etykietką „duży talent”, który wyjeżdżał na Wyspy Brytyjskie w 2006 roku był Bartosz Białkowski, robiący aktualnie furorę na zapleczu Premier League w barwach Ipswich Town. Poznajcie jego historię!

Bartosz Białkowski w polskiej Ekstraklasie zagrał w zaledwie 7 meczach w barwach Górnika Zabrze. Jego debiut miał miejsce 30 października 2004 roku. Co ciekawe, taka liczba spotkań wystarczyła do tego, aby już w zimowym okienku transferowym 18-letnim młokosem zainteresowały się kluby zagraniczne z Wysp Brytyjskich! Najpierw wyjechał na testy do szkockiego Heart of Midlothian, a już w styczniu niespodziewanie podpisał kontrakt z angielskim Southampton FC, grającym wówczas w Championship. Dla polskiego golkipera pobyt w ekipie z St. Mary’s Stadium nie był okresem udanym. W lutym 2006 roku Białkowski doznał koszmarnej kontuzji – zerwał więzadła krzyżowe i stracił 7 miesięcy w gabinetach lekarskich na długiej rehabilitacji i dochodzeniu do zdrowia. Do podstawowego składu Świętych wrócił po roku. Wspólnie z zespołem brał udział w nieudanej walce o awans do Premier League. Southampton ostatecznie przegrał dopiero w barażach.

Następnie, wspólnie z reprezentacją Polski do lat 20 wziął udział w MŚ rozgrywanych na boiskach Kanady. Polski golkiper był wtedy kapitanem drużyny i jednym z najlepszych zawodników w ekipie Michała Globisza. Natomiast jego kariera klubowa w barwach Świętych zamknęła się na zaledwie 22 występach w pierwszej jedenastce w ciągu długich 6 lat! W międzyczasie Białkowski był także wypożyczany do dwóch innych zespołów zaplecza Premier League – Ipswich Town (od stycznia do września) i Barnsley, gdzie zdołał wybiec zaledwie 2 razy na boisko. Były to epizody bardzo nieudane, w których nie miał okazji wykazać się na dłużej i potwierdzić swojego dużego potencjału.

Bartosz Białkowski
źródło: Keller OE, Wikimedia Commons

Los nie sprzyjał Białkowskiemu przez wiele lat, ale 27-latek wciąż wierzył, że prędzej czy później los okaże się dla niego łaskawy i znajdzie swoją przystań. Był 15 czerwca 2012 roku, kiedy Polak podpisał trzyletni kontrakt z Notts County, grającym na trzecim poziomie rozgrywkowym w Anglii. Dla polskiego bramkarza z pewnością nie był to sportowy awans, ale w nowym klubie miał szansę odbudować się fizycznie, a także psychicznie po wielu nieudanych latach w barwach Świętych. Ponadto mógł liczyć na regularną grę, która później mogłaby mu pomóc zrobić ponowny krok do przodu. 2 lata spędzone w klubie z Nottingham, miano pierwszego bramkarza i aż 84 występy były najlepszym okresem Białkowskiego na Wyspach Brytyjskich. Mający dobre warunki fizyczne i mierzący aż 194 cm golkiper w opinii wielu ekspertów uznawany był za jednego z najlepszych bramkarzy w całej Division One. Niesamowity refleks, kapitalne interwencje i maksymalna koncentracja – te trzy cechy były jego znakami firmowymi. W głównej mierze dzięki Białkowskiemu Notts County utrzymało się w 3. lidze w poprzednim sezonie.

Czytaj także: Radosław Majewski na zakręcie. Polak statystą w Huddersfield Town FC

Kolega z zespołu, pomocnik Jamal Campbell-Ryce wypowiadał się w samych superlatywach o grze Polaka:

– Nie mam na niego słów. Jest prawdopodobnie najlepszym bramkarzem, z jakim kiedykolwiek grałem. Nie mam pojęcia, co on jeszcze robi w League One, ale my się z tego możemy tylko cieszyć. Potrzebujemy go.

Wtórował mu inny zawodnik środka pola Greg Tempest:

– To najlepszy bramkarz ligi. To, co wyprawia na treningach, jest po prostu niesamowite.

Warto wspomnieć o tym, że Białkowski miał bardzo duży pracy w niemal każdym meczu Division One. Na jego bramkę oddawano najwięcej celnych strzałów. Za dobrą postawę i czasami wręcz niesamowite interwencje, 27-latek kilka razy wybierany był graczem meczu. Nagrodami za takie wyróżnienie były vouchery do jubilera o wartości 150 funtów lub do restauracji. Nottingham pękało z dumy i w kuluarach często można było usłyszeć, że golkipera tak dobrej klasy nie było w Notts County od blisko 20 lat i występów Radojko Avramovicia.

W lipcu zeszłego roku Białkowski zmienił klub. Jego nowym pracodawcą stał się Ipswich Town. Polak podpisał z „The Tractor Boys” dwuletni kontrakt z możliwością prolongaty na kolejny sezon. Początki w barwach Ipswich mogły świadczyć o tym, że Polak został przyspawany na stałe do ławki rezerwowych i długo się z niej nie podniesie. Dopiero kontuzja pierwszego golkipera „The Blues” Deana Gerkena odniesiona na początku listopada podczas rozgrzewki przed meczem z Blackpool w 15. kolejce umożliwiła debiut Białkowskiemu w barwach Ipswich. Premierowy występ okazał się dla niego niezwykle szczęśliwy, bowiem klub z Portman Road wygrał wyjazdowe starcie 2:0.

Pod dużym wrażeniem umiejętności polskiego golkipera jest trener Ipswich Town – Mick McCarthy:

-Bart jest wspaniały. Byłem jego zwolennikiem. Widziałem, co pokazuje na treningach i jak broni niesamowite strzały kolegów. Gerken był jednak moim pierwszym wyborem do tej pory, Białkowski to rozumiał. Dean nie zrobił nic złego, ale ma kontuzję pachwiny i teraz okazję do pokazania się ma Bartosz.

Od tego czasu Polak wykorzystał swoją szansę w 100 proc. Po wskoczeniu do podstawowego składu wystąpił już w 10 meczach nowego klubu, zachował aż 6 razy czyste konto i wpuścił zaledwie 6 bramek. Jakby tego było mało to Ipswich Town z Polakiem w bramce przegrał zaledwie jeden mecz ( przy 8 zwycięstwach i 2 remisach) i aktualnie bije się o awans do Premier League. Zajmuje 3. miejsce w tabeli po 24. kolejkach Championship!

Oprócz olśniewającej gry Białkowski postanowił także zmienić swój image. Zapuścił brodę i tym samym upodobnił się do amerykańskiego bramkarza Evertonu Tima Howarda. Zarost jest jego talizmanem.

Queens Park Rangers zniknie z poważnej piłki już za pół roku?

Sprowadzenie 27-letniego bramkarza na Portman Road okazało się dla klubu znakomitym posunięciem, zważywszy na fakt, że „The Tractor Boys” nie zapłacili za niego ani jednego funta. Znakomita gra Polaka i wiele fantastycznych interwencji zostało także docenione przez kibiców, którzy wybrali go w listopadzie na Piłkarza Miesiąca.

Słowa Stuarta Watsona, jednego z dziennikarzy z Ipswich, okazały się prorocze:

– Wcale nie jestem pewny, czy hierarchia bramkarzy zostanie utrzymana. Rok temu Gerken został pozyskany jako zmiennik Scotta Loacha, ale szybko wywalczył sobie miejsce w składzie i do końca już go nie oddał. Kto wie, może podobnie będzie z Białkowskim?

Cierpliwość Białkowskiego po 6 praktycznie straconych latach w Southampton, a także wykorzystaniu limitu pecha (ciężkiej kontuzji i notorycznym siedzeniu na ławce) została w końcu wynagrodzona. Były trener Polaka z Southampton George Burnley podkreśla w rozmowie dla portalu ipswichstar.co.uk, że Białkowski nigdy nie dawał za wygraną i w końcu postawił na swoim:

– Niewiele wskazywało na to, że Bartosz dostanie możliwość gry, ale kiedy już otrzymał szansę, złapał ją obiema rękami. Gdy zaczynał przygodę z futbolem i był jeszcze nastolatkiem, wyglądało na to, że jest wielkim talentem. Jego karierę przerwała ciężka kontuzja, ale teraz znów pokazuje, jak wartościowy z niego golkiper.

Historia Bartosza Białkowskiego pokazuje, że jeśli się bardzo chce i wierzy we własne umiejętności, to prędzej czy później można dopiąć swego. Polski golkiper ma ważny kontrakt z Ipswich Town do 30 czerwca 2016 roku. Kolejnym krokiem i niewątpliwe największym marzeniem, które chciałby zrealizować byłby awans z „The Tractor Boys” do Premier League. Znakomita passa Ipswich z Polakiem w bramce utwierdza wszystkich w przekonaniu, że jest to jak najbardziej realne. „The Blues” ostatni raz w elicie grali w sezonie 2001/02. Czy za pół roku będziemy mieć kolejnego polskiego bramkarza w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii?

BRAK KOMENTARZY

Zostaw odpowiedź