Aż trzech reprezentantów Indii wzniosło trofeum na tegorocznym Wimbledonie w grach podwójnych. Co prawda nie zmieni to preferencji ponad miliarda mieszkańców tego drugiego pod względem ludności państwa, dla których to krykiet jest sportem traktowanym niemal na równi z religią, ale w świecie tenisa indyjscy zawodnicy, którzy specjalizują się w deblach i mikstach są cenieni niemal tak, jak filmy Bollywood w światowej kinematografii.

Sania Mirza – „Moje serce bije po indyjsku”*

W turnieju deblowym pań na kortach All England Lawn Tennis and Croquet Club triumfowały: Szwajcarka Martina Hingis i Hinduska Sania Mirza, które stoczyły epicki pojedynek z Rosjankami: Jekateriną Makarową i Jeleną Wiesniną. Dla obu pań to pierwsze wspólne wielkoszlemowe zwycięstwo i ukoronowanie kilku miesięcy współpracy trwającej od marcowego turnieju Indian Wells. Z bilansem spotkań 14 wygranych i bez ani jednej porażki, Hingis i Mirza potrzebowały zaledwie trzech turniejów (Indian Wells, Miami i Charlestone), aby zdetronizować Sarę Errani i Robertę Vinci na szczycie rankingu deblistek.

Zobacz też: Sara Errani i Roberta Vinci na rozstaju dróg

Ich style doskonale się uzupełniają. Mirza ze swoim silnym forehandem potrafi kontrolować grę z głębi kortu, natomiast Hingis jest panią i władczynią przy siatce.

„Sania przygotowuje, ja kończę. I taki układ mi odpowiada” – tak  opisuje swoją tenisową relację z Mirzą szwajcarska gwiazda.

Przed nawiązaniem współpracy z Hinduską, Hingis pięciokrotnie sięgnęła po wielkoszlemowy tytuł podczas kariery singlowej, a z różnymi partnerkami uzbierała aż dziewięć najważniejszych trofeów w deblu i dwa triumfy w grach mieszanych w parach z reprezentantami… Indii: Maheshem Bhupathi i Leanderem Paesem.

Dotychczasowa kariera 28-letniej Sanii Mirzy ma wiele barw – z trudnym początkiem, blaskami sukcesów i nutką pikantnych kontrowersji, i wygląda niemal jak scenariusz typowej produkcji Bollywood. O tym, że jest jedyną reprezentantką Indii, która z powodzeniem radziła sobie w grze singlowej w erze nowoczesnego, siłowego tenisa, nie mówiło się głośno w jej kraju. Patrząc wstecz, w gronie zwycięzców singlowych turniejów znalazło się tylko trzech tenisistów pochodzących z Indii: Ramanathan Krishnan (lata 60.), jego syn Ramesh (lata 80.) oraz Vijay Amritraj (przełom lat 70. i 80.). Mało kto pamięta, że w 2007 roku Mirzie udało się dojść do 27. pozycji w rankingu singlistek, a po drodze pokonać chociażby jej obecną partnerkę deblową.

Kuse tenisowe spódniczki i dość liberalne poglądy nie przysporzyły jej popularności wśród islamskich fundamentalistów (Mirza należy do 14 proc. mniejszości muzułmańskiej), a Hindusi o silnie nacjonalistycznych poglądach z rozgoryczeniem przyjęli wiadomość, że ich najlepsza tenisistka wzięła ślub z kapitanem pakistańskiej reprezentacji krykieta, Shoaibem Malikiem. Przygraniczny konflikt pakistańsko-indyjski wciąż tkwi w świadomości obu narodów, stąd para częściej uznawana jest za mezalians, a nie azjatycką wersję Beckhamów, jak lubią ich nazywać media zachodnie. Trudno jednak odmówić patriotyzmu Sanii Mirzie. Tenisistka zawsze z wielkim zaangażowaniem broni barw Indii podczas rozgrywek Pucharu Federacji, a  podczas Igrzysk Azjatyckich i Commonwealth Games zdobyła dla swojego kraju aż 10 medali.

Mirza jest w trakcie pisania swojej autobiografii, która będzie miała tytuł „Na przekór wszystkiemu”. Możemy się spodziewać wielu analogii do historii Li Na (o historii chińskiej tenisistki przeczytacie tutaj – Li Na zakończyła tenisową karierę. „Bądźcie ptakami, które uwolniły się z klatki”). Jej dość krótka kariera singlowa przerwana przez serie kontuzji była tylko prologiem do wielkich sukcesów w grach podwójnych: trzech wielkoszlemowych tytułów w mikście (Australian Open i Roland Garros z Maheshem Bhupathi, oraz US Open z Brazylijczykiem Bruno Soaresem), 27 wygranych turniejów WTA i teraz pierwszego wielkoszlemowego zwycięstwa w deblu. Hinduska zdradziła, że ma już napisanych 26 rozdziałów swojej książki, ale zapewne dzięki współpracy z Martiną Hingis będzie miała jeszcze sporo kart swojej kariery do zapisania.

Leander Paes i  Mahesh Bhupathi – „Duma i Uprzedzenie”**

W tegorocznym Wimbledonie współpraca Martiny Hingis z reprezentantami Indii pozwoliła jej na dokonanie rzeczy historycznej. Dzień po triumfie w deblu z Sanią Mirzą, Szwajcarka ponownie wzniosła trofeum za turniej par mieszanych, grając w parze z Leandrem Paesem. To drugie wielkoszlemowe zwycięstwo tej pary, bo współpracę rozpoczęli z hukiem od zwycięstwa w Melbourne.

Paes znakomicie zapowiadał się jako singlista. Zwyciężył w juniorskim Wimbledonie i US Open, co pozwoliło mu wspiąć się na szczyt rankingu juniorów, a w 1996 roku zdobył brązowy medal na igrzyskach olimpijskich w Atlancie w turnieju gry pojedynczej. Mimo dobrych początków ostatecznie nie zrobił kariery singlowej na miarę swoich możliwości, będąc sklasyfikowany w rankingu ATP najwyżej na miejscu 73. Sam przyznał, że porzucił karierę indywidualną, bo szybko zdał sobie sprawę, że więcej może ugrać w deblu.

12 KOMENTARZE

  1. Actor and former rugby player, Rahul Bose too was seen rooting for Roger from the outset of the tournament. Business scion Sidhartha Mallaya, who s currently vacationing in US, sounded jubilant with Roger s feat at the Wimbledon.

Zostaw odpowiedź