Jak nieprzewidywalne i ciekawe mogą być rozgrywki T-Mobile Ekstraklasy pokazuje przykład klubu znad Brdy. Zawisza Bydgoszcz skazywany przez wszystkich ekspertów na pożarcie i spadek z hukiem z polskiej elity, wciąż nie składa broni i na wiosnę radzi sobie fenomenalnie, będąc najlepszym zespołem całej naszej ligi w 2015 roku! W 6 spotkaniach podopieczni Mariusza Rumaka zdobyli szokującą liczbę aż 14 punktów i notują nieprawdopodobną passę 4 wygranych z rzędu. Jeszcze jakby tego było mało, to stracili dopiero pierwszą bramkę w 2015 roku, kiedy to Grzegorza Sandomierskiego pokonał w sobotnim meczu Martin Konczkowski, obrońca chorzowskiego Ruchu. Jak to możliwe, że outsider naszej ligowej tabeli aż tak diametralnie zmienił swoje oblicze i z zespołu, który regularnie był dostarczycielem punktów dla innych ekip, stał się zespołem pełną gębą, który ma już na rozkładzie m.in. Lecha Poznań czy też Wisłę Kraków?

Zawisza Bydgoszcz wkraczał w nowy 2015 rok w bardzo mizernych nastrojach, żeby nie powiedzieć grobowych. Zetka zamykała ligową tabelę na koniec 2014 roku z dorobkiem zaledwie 9 punktów i stratą wynoszącą aż 12 „oczek” do bezpiecznej pozycji w T-Mobile Ekstraklasie. Dodatkowo od klubu odwrócili się kibice, skonfliktowani z właścicielem „Niebiesko-Czarnych” Radosławem Osuchem. Nadziei i przesłanek na utrzymanie się Rycerzy Pomorza w elicie ekstraklasy nie było praktycznie żadnych.

Pierwszy mecz wiosenny z Górnikiem Łęczna na własnym stadionie zdawał się potwierdzać tę tezę. Zawisza, po bezbarwnym i stojącym na bardzo słabym poziomie spotkaniu, zaledwie zremisował 0:0, zdobywając pierwszy ligowy punkcik od 29 listopada i bezbramkowego remisu z Jagiellonią Białystok. Po tym meczu nastąpiła jednak niesamowita seria 5 meczów, w tym czterech wygranych z rzędu, kolejno z Piastem 2:0, Wisłą Kraków i Lechem Poznań po 1:0, oraz Ruchem Chorzów 2:1. Bilans ten uzupełnia remisowy mecz bez straconego gola z Lechią Gdańsk. Jak do tego doszło?

Piłkarze Zawiszy Bydgoszcz w akcji.
źródło: https://www.facebook.com/wks.zawisza.bydgoszcz.sa/photos_stream

Po pierwsze

Zawisza swoją metamorfozę i miano rycerzy wiosny może zawdzięczać przede wszystkim niebywałej dyscyplinie taktycznej, połączonej ze znakomitym zorganizowaniem w defensywie, skutecznym i agresywnym pressingiem oraz akcjach ofensywnych przeprowadzanych często z pierwszej piłki, na wysokich obrotach, z wykorzystaniem bocznych obrońców. Te wszystkie elementy połączone z dużą wydolnością każdego z zawodników i odpowiednim przygotowaniem motorycznym oraz kondycyjnym każdego z piłkarzy, dają zadziwiające efekty.

Mariusz Rumak solidnie przepracował z „Niebiesko-Czarnymi” okres przygotowawczy. O tym, jak wielkiego postępu i poprawy gry obronnej dokonał szkoleniowiec Zawiszy mogą obrazować liczby. W 6 meczach w 2015 roku zespół z województwa kujawsko-pomorskiego stracił zaledwie jedną bramkę – w ostatniej ligowej kolejce z Ruchem w Chorzowie. W 5 wcześniejszych potyczkach Grzegorz Sandomierski nie dał się pokonać ani razu, śrubując swój wynik do 506 minut bez puszczonego gola! Jest to tym samym najlepsza passa bramkarska w całej T-Mobile Ekstraklasie w trwającym sezonie.

Po drugie

Mając w pamięci niedawne złe doświadczenia w kwestiach transferowych i masowe sprowadzanie wątpliwej klasy Brazylijczyków i Portugalczyków, z których nie było żadnego pożytku, włodarze Zetki poszli po rozum do głowy i tym razem, aby nie popełnić tego samego błędu, starannie wyselekcjonowali i wyszukali zagranicznych piłkarzy, którzy mogliby wnieść do zespołu nową jakość i stanowić prawdziwe wzmocnienia Zawiszy.

W zimowym okienku transferowym na stadion im. Zdzisława Krzyszkowiaka sprowadzono kilku piłkarzy, głównie obcokrajowców. Mowa o Rumunie Cornelu Predescu, Chorwatach: Josipie Barisiciu i Luce Mariciu, Białorusinie Iwanie Majewskim oraz dwóch Polakach: bramkarzu Sebastianie Małkowskim oraz skrzydłowym Bartłomieju Pawłowskim. Ten drugi został wypożyczony do końca sezonu z Lechii Gdańsk. Ponadto do zespołu dołączyło także dwóch Jakubów – napastnik Świerczok, mający za sobą nieudany epizod w niemieckim Kaiserslautern oraz pomocnik Smektała, w przeszłości w Ruchu Chorzów i Piaście Gliwice. Nowymi twarzami Zetki zostali również – Gruzin Giorgi Alawerdaszwili, Polak Sebastian Kamiński oraz Rumun Cristian Pulhac.

Po trzecie

Warto także pochylić się nad inną istotną kwestią. Mianowicie, aż 4 nowych zawodników ma pewne miejsce w podstawowej jedenastce Zawiszy. Jednym z największych objawień jest defensywny pomocnik Majewski, rodem z Białorusi, który z wielkim spokojem reguluje tempo gry i rozdziela piłki w środku pola, a jednocześnie jest skutecznym piłkarzem, jeśli chodzi o kwestie odbioru i przerywania akcji rywali. Białorusin w nagrodę za dobrą formę został powołany do kadry narodowej, w której będzie miał szansę debiutu w meczach z Macedonią i Gabonem.

Zawisza Bydgoszcz - Piast Gliwice.
źródło: https://www.facebook.com/wks.zawisza.bydgoszcz.sa/photos_stream

Natomiast w ataku niepodważalną pozycję ma chorwacki snajper Josip Barisić – autor trafienia na wagę trzech punktów z Lechem Poznań oraz bardzo ważnej bramki w ostatnim meczu z Ruchem Chorzów. Świetnym zakupem było też sprowadzenie chorwackiego stopera Luki Maricia, który w parze z Portugalczykiem Andre Micaelem stanowi w tej chwili jeden z najbardziej szczelnych i pewnych bloków defensywnych w całej ekstraklasie. Ponadto, po nieudanym pobycie – najpierw w hiszpańskiej Maladze, a następnie w Lechii Gdańsk, odżył Pawłowski, który swoją grą na skrzydle i przeprowadzanymi rajdami sieje popłoch wśród przeciwników.

Nowi obcokrajowcy wnieśli do gry Zawiszy dużo świeżości i znakomicie zaaklimatyzowali się w zespole Rumaka.

Po czwarte, kapitalna gry Zawiszy na wiosnę nie byłaby możliwa, gdyby nie gracze, którzy są w klubie już od dawna

W bramce wspaniale prezentuje się Grzegorz Sandomierski, który dopiero teraz w pełni pokazuje swój talent i wysokie umiejętności. Jego interwencja z ostatniej minuty spotkania z Ruchem Chorzów, a także imponująca liczba minut bez straconej bramki i już 7 czystych kont w sezonie, wystawiają mu bardzo wysokie noty. Bramkarz Zetki w 6 wiosennych meczach interweniował skutecznie aż 15 razy i dopiero obrońca chorzowian przerwał jego fenomenalną passę bez straconego gola.

Bardzo korzystne wrażenie robi także Jakub Wójcicki, któremu zmiana pozycji wyszła na dobre. Nowy kapitan Zawiszy wcześniej był skrzydłowym, natomiast obecnie gra na prawej flance obrony i przez wielu zaczyna być porównywany do Łukasza Piszczka. Ofensywne usposobienie Wójcickiego przekłada się na groźne akcje Zetki, które często kończą się golami. Z kolei na lewej stronie wyborne mecze rozgrywa Sebastian Ziajka, którego rajdy są wartością dodaną każdej akcji ofensywnej Zawiszy.

Rumak
źródło: Wikimedia Commons, CC BY 3.0

Największą metamorfozę i niebywały postęp poczynił jednak duet dwóch Portugalczyków – Mica i Alvarinho, którzy dotychczas prezentowali bardzo mizerny poziom. W zespole Rumaka mają miejsca w linii pomocy, a ich dynamika, szybkość i błyskawiczne akcje na jeden kontakt są ozdobą wielu spotkań. W meczu z Piastem Gliwice zagranie piętą Alvarinho przy golu Predescu, czy też kapitalny wolej Miki zakończony bramką, były popisem ich dużych umiejętności technicznych.

Należy także wspomnieć dwa słowa o Kamilu Drygasie, który ma na boisku dużo zadań defensywnych. Jego praca, z dobrym skutkiem i pożytkiem dla zespołu, wyrażana jest poprzez przerywanie akcji rywali. Ma to odzwierciedlenie w liczbie żółtych kartek. Pomocnik Zawiszy zgromadził ich już na koncie aż 12 i powoli zbliża się do niechlubnego rekordu Tomasza Hajty z sezonu 2008/09. Obrońca ten był wówczas upominany w ten sposób aż 15 razy!

Zawisza w tej chwili gra futbol niezwykle nowoczesny, widowiskowy dla oka i nie ma się czego wstydzić. Po 6 udanych wiosennych kolejkach na dobre odżyły nadzieje, że można uratować ekstraklasę w Bydgoszczy. Obecnie Zetka traci zaledwie pięć punktów do bezpiecznego 14. miejsca, które gwarantuje utrzymanie w lidze. Dodatkowo po fazie zasadniczej dorobek wszystkich zespołów zostanie podzielony na pół. Mariusz Rumak cierpliwie przepracował z zespołem znad Brdy okres zimowy i wydźwignął zespół z najwyższych opresji. Wydaje się, że z taką grą i dużą jakościową metamorfozą wszystko jest na jak najlepszej drodze, aby w przyszłym sezonie Zawisza ponownie występował w elicie polskiej ligi.

Źródło zdjęcia wyróżniającego: Fanpage Zawiszy Bydgoszcz na Facebooku