Ciągnące się od kilku miesięcy perypetie związane ze zmianą właściciela klubu, nieustanne roszady na stanowisku trenera (to już 7. zmiana, licząc tymczasowych szkoleniowców w ciągu 2 lat!), ogromne długi klubu wynoszące około 230 mln euro, a także brak satysfakcjonujących wyników sportowych – 8. pozycja na mecie poprzednich rozgrywek nie wróżyły Nietoperzom najlepiej przed startem nowego sezonu. Pomimo narastających problemów na różnych płaszczyznach Valencia jest jednak rewelacją początku rozgrywek La Liga i po 7. kolejkach zajmuje całkiem niespodziewanie, ale i zasłużenie pozycję wicelidera. Już tłumaczymy jak do tego doszło.

Po pierwsze, osoba nowego trenera Nuno Espirito Santo, który od razu po przyjściu na Estadio Mestalla „odcisnął swój stempel” na grze zespołu. To postać niemal anonimowa w środowisku piłkarskim. Portugalczyk przejął rozbity zespół przed początkiem nowych rozgrywek i miał za zadanie odbudować upadłe morale większości graczy, którzy chcieli jak najszybciej zapomnieć o bardzo słabym poprzednim sezonie.

Kim jest szkoleniowiec Valencii?

40-latek to były bramkarz, który szkolił swego czasu golkiperów w Maladze i Panathinaikosie Ateny, pracując u boku Jesualdo Ferreiry. Jedynym klubem, który dotychczas prowadził samodzielnie było portugalskie Rio Ave. Co ciekawe z Portugalczykami w poprzednim sezonie zanotował całkiem niemały sukces, bowiem dotarł aż do dwóch finałów krajowych rozgrywek: Pucharu Portugalii oraz Ligi. Praca z zespołem Nietoperzy to jednak dużo większy rozmiar kapelusza i nie lada wyzwanie. Początek sezonu może wskazywać, że powierzenie budowy zespołu w ręce Nuno było dobrą i przemyślaną decyzją. Szkoleniowiec z Portugalii zanotował znakomity start. W pierwszych 7 meczach La Liga, prowadzona przez niego Valencia nie zaznała ani razu goryczy porażki, wygrywając aż 5 razy i notując 2 wyjazdowe remisy, z zawsze groźnymi i wymagającymi rywalami — Realem Sociedad oraz Sevillą. Obecnie Nietoperze zajmują w tabela La Liga rewelacyjne 2. miejsce, tuż za plecami Barcelony.

Dobre wyniki zespołu u progu sezonu bardzo rozbudziły apetyty kierownictwa, a także kibiców, którzy z utęsknieniem czekają na powrót świetlnych lat zespołu z Estadio Mestalla (2 finały Ligi Mistrzów w sezonie 1999/2000 i 2000/01, 2 mistrzostwa Hiszpanii 2001/02 i 2003/04, zdobycie Pucharu UEFA, Superpucharu Europy w 2004 r.), a na pewno przynajmniej na dobrą grę za czasów Unia Emery`ego, który opuścił zespół Nietoperzy w 2012 roku. Podczas jego 4-letniej kadencji Valencia w latach 2009-12 zajmowała aż trzykrotnie miejsce na najniższym stopniu podium w Primera Division. Natomiast ostatnim trofeum w gablocie klubu jest Puchar Króla, zdobyty dość dawno temu, bo w sezonie 2007/08.

Po drugie, Valencia przystąpiła do nowych rozgrywek przemeblowana personalnie w każdej formacji. Najbardziej został przebudowany blok defensywny. Tacy piłkarze jak doświadczony stoper Jeremy Mathieu, lewy obrońca Juan Bernat, Portugalczyk Ricardo Costa, Szwajcar Philippe Senderos czy też Francuz Aly Cissokho jeszcze nie tak dawno stanowili solidny kręgosłup linii obrony. Obecnie próżno ich szukać w zespole Nietoperzy, który opuścili w komplecie przed startem nowego sezonu.

Linia pomocy i ataku także zostały bardzo zmienione. Sprzedaż Evera Banegi do Sevilli, wypożyczenia Jonathana Viery i Andresa Guardado, odpowiednio do Standardu Liege i PSV Eindhoven, wydawało się, że zostawią negatywne ślady na grze zespołu.

Natomiast w formacji ofensywnej Valencia straciła swoje główne żądła – Jonasa, najlepszego snajpera poprzednich rozgrywek, Eduardo Vargasa (skończył się okres wypożyczenia z Napoli) oraz Heldera Postigę, który przeniósł się do Deportivo.

Odejście z Mestalla wielu ważnych i kluczowych zawodników, którzy stanowili o sile Nietoperzy jeszcze w poprzednim sezonie zmusiło włodarzy hiszpańskiego klubu do poczynienia wzmocnień w każdej formacji. Sprowadzenie nowych i ciekawych twarzy nie byłoby możliwe, gdyby nie przyjacielskie relacje nowego trenera klubu Nuno Espirito Santo z najbardziej znanym obecnie superagentem piłkarskim na świecie Jorge Mendesem, który ma wyjątkowy dar do robienia świetnych interesów i umieszczenia piłkarzy w znanych, a zarazem często topowych klubach europejskich.

Niewątpliwie najbardziej rozsądnymi i przemyślanymi transferami Valencii są wzmocnienia zespołu w linii obrony. Na szczególną uwagę zasługuje przyjście dwóch utalentowanych i perspektywicznych zawodników – Niemca Shkodrana Mustafiego (aktualnego mistrza świata) i Argentyńczyka Lucasa Orbana. Za obu defensorów Valencia zapłaciła w sumie około 12 mln euro.

Bardzo wartościowym i ciekawym nabytkiem jest także Andre Gomes, aktualnie wypożyczony z Benfiki Lizbona, który wskoczył od razu do wyjściowego składu i stał się liderem środka pola, pozostawiając nieco w cieniu kapitana zespołu Daniego Pareję. Za udane posunięcie należy też uznać transfer urodzonego w Brazylii Rodrigo Moreno Machado, wypożyczonego z Benfiki Lizbona. Obaj gracze staną się własnością Nietoperzy, gdy oficjalnie hiszpański klub przejmie singapurski biznesmen Peter Lim, którego fundusz Meriton posiada 70 proc. praw do Portugalczyka oraz 76 proc. do Hiszpana.

Początek rozgrywek był dla obu piłkarzy niezwykle udany. Gomes daje wysoką jakość zespołowi w linii środkowej, skutecznie odbiera piłki i uruchamia szybkich skrzydłowych poprzez prostopadłe, precyzyjne podania. Poza tym imponuje także skutecznością pod bramką rywali. Zdobył już 2 gole, w tym jednego po znakomitej indywidualnej akcji z Atletico Madryt. Jego największymi atutami są drybling, dobry odbiór piłki, a także bajeczna technika.

Natomiast Rodrigo – autor gola i 2 asyst w obecnym sezonie La Liga znakomicie czuje się w grze z kontry i wzorowo wygląda jego współpraca z najlepszym strzelcem Los Ches – Paco Alcacerem, autorem 4 goli i takiej samej liczby asyst. Dobrą formę obu graczy dostrzegł selekcjoner reprezentacji Hiszpanii Vicente Del Bosque. Rodrigo dostał premierowe powołanie do kadry narodowej na mecze eliminacji Euro 2016 ze Słowacją i Luksemburgiem. Co ciekawe, 23-latek jest kuzynem grającego w Bayernie Monachium, aktualnie leczącego kontuzję, Thiago Alcantary. Natomiast Alcacer będzie miał szansę wystąpić po raz trzeci w zespole aktualnych mistrzów Europy.

Ostatnim nowym piłkarzem Blanquinegros, któremu warto poświęcić jeden akapit, jest doskonale znany w środowisku hiszpańskim, doświadczony i bramkostrzelny Alvaro Negredo. 29-latek w przeszłości grał z powodzeniem aż 4 sezony w Sevilli. Dołączył do Nietoperzy na zasadzie rocznego wypożyczenia z Manchesteru City w ostatnim dniu okienka transferowego. Hiszpan nie zagrał jeszcze w ani jednym meczu Nietoperzy, ponieważ przechodzi rekonwalescencję po złamaniu kości śródstopia na przedsezonowym tournee mistrza Anglii w USA. Klub z Estadio Mestalla ma obowiązek wykupić Hiszpana po sezonie za 25 milionów euro.

Po trzecie, w zasadzie nikt już nie pamięta o Juanie Bernacie sprzedanym za 10 mln euro do Bayernu Monachium, ponieważ jego następcą został młodziutki, zaledwie 19-letni Jose Gaya, który przebojem wdarł się do pierwszej jedenastki, a swoimi odważnymi ofensywnymi rajdami lewą flanką robi prawdziwą furorę w całej Primera Division. Hiszpan po 6 ligowych meczach ma na koncie już bramkę i asystę. Ponadto nieopierzony nastolatek znakomicie wywiązuje się ze swoich zadań w defensywie, a jego niezwykłe ofensywne usposobienie i ciąg na bramkę rywali wynika z tego, że w przeszłości zaczynał karierę na pozycji środkowego napastnika. Ciekawostkę stanowić może fakt, że młodziutki obrońca jest drugim najmłodszym strzelcem bramki w historii klubu po Vicencie Rodriguezie.

Po czwarte, mocną stroną Valencii jest linia defensywna, która dopuściła do straty zaledwie 4 bramek w 7 kolejkach La Liga. Oprócz wspomnianego wyżej 19-latka na słowa uznania zasługują także jego koledzy z bloku obronnego. Argentyńczyk Nicolas Otamendi (autor gola) na środku obrony stanowi silny punkt zespołu w duecie ze sprowadzonym z Sampdorii Genua Niemcem Mustafim. W odwodzie pozostaje jeszcze młody Portugalczyk Ruben Vezo. Natomiast na prawej flance nieoczekiwanie pewne miejsce w pierwszej jedenastce ma doświadczony Antonio Barragan, który nie ma żadnej konkurencji. Portugalczyk Joao Pereira, który w poprzednim sezonie był etatowym graczem na tej pozycji nie cieszy się zaufaniem nowego szkoleniowca i został niespodziewanie odstawiony na boczny tor. W bieżącym sezonie nie zagrał jeszcze ani razu, ale jego brak jest w zasadzie nieodczuwalny.

Warto także napisać dwa słowa o Diego Alvesie, czyli znakomitym bramkarzu, którego wkład w ostatnie wyniki Nietoperzy jest nieoceniony. Brazylijczyk w 7 meczach zachował już 3 czyste konta, a ponadto uchodzi za jednego z najlepszych na świecie specjalistów od obrony rzutów karnych. W całej karierze ma nieprawdopodobny wskaźnik na poziomie 50 proc. skuteczności w tym elemencie gry. Dotychczas wybronił aż 16 z 32 strzałów rywali, w tym ostatniego – z wygranego meczu z madryckim Atletico.

Po piąte, widowiskowy, ofensywny styl gry zespołu w ustawieniu 4-3-3 bądź 4-2-3-1, w którym prym wiodą szybcy skrzydłowi, prawy — Rodrigo oraz lewy — Piatti. Obaj zawodnicy doskonale sprawdzają się w grze kombinacyjnej, i błyskawicznym oraz płynnym wychodzeniem do kontrataku. Na ławce rezerwowych w przypadku absencji któregoś z podstawowych graczy trener Nuno ma skutecznego zmiennika, Algierczyka Sofiane’a Feghouliego (3 bramki i asysta) oraz utalentowanego wychowanka, zaledwie 21-letniego Carlesa Gila.

Natomiast głównym żądłem Los Ches jest przebojowy, dobrze wyszkolony technicznie i imponujący znakomitą skutecznością Paco Alcacer, w tej chwili największa gwiazda zespołu. 21-letni napastnik zgłasza swój akces do pierwszej jedenastki reprezentacji Hiszpanii.  W kadrze Del Bosque zdążył już rozegrać 2 mecze i zdobyć premierowego gola w konfrontacji z Macedonią w ramach el. Euro 2016.

Znakiem rozpoznawczym zespołu Nietoperzy jest częste konstruowanie akcji i przeprowadzanie ataków na bramkę przeciwnika lewą stroną boiska. Do głównych atutów drużyny Nietoperzy należą także oskrzydlające akcje przeprowadzane z pomysłem i na pełnej szybkości na jeden kontakt, a także prostopadłe podania z głębi pola, skutecznie docierające do zawodników z linii ofensywnej.

Valencia dysponująca dużym potencjałem, a także prezentująca dojrzałą grę pełną technicznych fajerwerków oraz momentami wirtuozerii, chce odzyskać swój dawny blask oraz utracony prestiż, najpierw w Hiszpanii, a później w Europie. Poczynione przez Nietoperze trafione wzmocnienia oraz zmierzające do szczęśliwego zakończenia zawirowania wokół klubu dotyczące zmiany właściciela, każą upatrywać w zespóle Los Ches tej ekipy, która namiesza szyki jeszcze niejednemu rywalowi i włączy się poważnie do walki o europejskie puchary oraz ligowe podium. Piłkarskie argumenty są zatem po stronie Valencii (aż 4 jej graczy znalazło się w jedenastce września ligi hiszpańskiej), ale odbudowa nadszarpniętego wizerunku klubu i ponownego zdobycia zaufania ze strony kibiców zajmie jeszcze trochę czasu. Znakomity start sezonu jest pierwszym krokiem do tego celu.

1 KOMENTARZ

Zostaw odpowiedź